-
Wole mleko kokosowe.- Odpowiedziałem po czym kopnąłem dość mocno w palmę. W ciągu sekundy spadło ze cztery kokosy. Szczęście, fart, nie wiem co to było ale spadający kokos przeleciał mi tuż przed nosem. Podniosłem go i rozłupałem mieczem. Wypiłem zawartość i odrzuciłem łupinę.
Podniosłem się i rozejrzałem po reszcie.
-
Szkoda, że straciłem skrzydła...- mruknąłem sam do siebie.
Podszedłem do gnoma i skomentowałem jego propozycję:
-
Jak sam zauważyłeś nie znamy terenu, nie wiemy jakie nas czekają niebezpieczeństwa... Głupotą, powiadam Ci, głupotą było by rozdzielać się. Nie wiem co zrobić, dajcie mi chwilkę a i ja coś zaproponuję.- po czym siadłem na dawnym miejscu i począłem myśleć. Nie minęło pięć minut a już wpadłem na pomysł.
-
Panowie i droga Pani, chodźmy wszyscy razem najpierw do puszczy. Będziemy szli w jednej linii a odstępy między nami będą wynosić od dwóch do trzech metrów, w ten sposób będziemy widzieć więcej niż idąc w grupie czy gęsiego. Co Wy na to??- spojrzałem po wszystkich czekając na opinię.
* to co pogrubione to kliknąć (tam jest fotka)