| Po wysłuchaniu odpowiedzi grajka Bayard podniósł się na równe nogi i zagrzmiał gniewem:
- Jak śmiesz nastawać na me szlacheckie urodzenie! Toż to zniewaga która... - nabrał powietrza głęboko w usta - Lecz dzień zbyt piękny na zabijanie, a mój miecz gdzieś w gęstwinie leży. Tedy zachowasz swą przystrajaną lokami makówkę. Znaj łaskę pana, ten niecny występek będzie Ci darowany.
Zagotowany młodzik usiadł z powrotem na kłodę i tym razem podjął rozmowę spokojniejszym tonem:
- Wybacz mój wybuch lecz krew uderza mi do głowy kiedy słyszę takie wywody. Taka już cecha dziedziczna mego rodu, do bitki zawsze pierwsi jesteśmy! Niewielu słyszało o 'Dębowej Głowie' gdyż mój dwór daleko stąd położony... Za wieloma górami... Nieważne. Tak daleko, że wzrok mieszkańców Hadrancji tam nie sięga. W turniejach nie chciałem się pojedynkować bo gardzę udawaną walką. Zawsze walczę do ostatniego tchu - wykonał wymowny gest podrzynania gardła - Właśnie tak, żaden z pokonanych wrogów swej historii już opowiedzieć nie może. Niechaj cieszą się turniejowe rycerzyki, że w szranki ze mną im nie dane było stanąć!
"Pewnikiem przesadziłem z tą zamianą ubrań, może za jakiego sodomitę mnie wziął? O matulo..."
- Co do Twojej propozycji to, jeśliś taki oporny, chętnie na nią przystanę... Nie chcesz być mym giermkiem to bądź mi wiernym zuchem a naocznie się przekonasz, jaki ze mnie chwat!
Ostatnio edytowane przez Cep : 03-28-2007 o 14:29.
|