Astral (Feanim) W takich sytuacjach należało działać sprawnie. Łaskawym skinięciem głowy kwitując słowa gnoma doń skierowane, Feanim rozpoczął rytuał przeciągania się. Wyciągnął łapy, pokazał pazury, wbił je w piasek, wyciągając je możliwie jak najdalej, podczas gdy jego ogon smagał go po bokach. Następnie zrobił koci grzbiet i otrzepał się, wyraźnie zadowolony. Rozglądnąwszy się, kot ziewnął jeszcze przeciągle, rzucając: Polujemy druhu.
Chwilę później cień pantery podbiegł powoli do starca, nabierając z każdym krokiem kształtu, coraz mniej będąc płaskim cieniem, coraz bardziej będąc stukilogramowym choć niematerialnym cienistym irbisem. Wyglądał zdumiewająco materialnie, a trzymał się z dala od wody bardzo po kociemu.
W tym samym czasie pantera odmruknęła leniwie, po tym, jak Sangre nazwała ją wielkim kotem:
- Astral. A Ciebie jak zwą, kocię? - i podreptała razem z Sangre, nie spuszczając z oczu paladyna i nekromanty, a skinąwszy Astarothowi na pożegnanie głową. Astral - wypisał na ziemi cień pantery, kiedy upewnił się, że starzec patrzy w jego stronę. A Ty? - wypisał w chwilę później.
Ostatnio edytowane przez Tammo : 03-28-2007 o 16:59.
Powód: paragraf dla Mijikaia
|