Gengi tankuje mleczko kokosoweXD
Proponuje rozdzielenie się i zbadanie terenu ale ten pomysł spotyka się z dezaprobatą Thomasa i Avalancha.
Thomas; popijając mleczko kokosowe proponuje wypad do dżungli.
Avalanche; poniekąd popiera plan Thomasa. Chce wyruszyć śladami dziwaczej istoty która zaatakowała gnoma.
Gengi przystaje na koncept rycerza i chce mu towarzyszyć. Niestety, wtedy właśnie nadchodzi pora by zaznać konsekwencji przekomarzania się z nekromantą...
Hm... Cos ciepło się nagle zrobiło... Do wszystkich diabłów, skąd ten smród?! Coś się chyba wędzi...!
Zrywasz płonący płaszcz, ale i spodnie odzienie zajmuje się już ogniem, więc przez chwilę opętańczo biegasz wokół, starając się ugasić pożar jaki harcuje na twoim ubraniu. Wreszcie wbiegasz do wody i rzucasz się w fale. Wstajesz ugaszony, mokry, z malowniczym morszczynem na hełmie.
- Trupolubie ! Już po tobie – cedzisz do Vriessa i odpowiadasz kulÄ… ognia, po czym biegniesz za paladynem.
Vriess; odpłaciłeś pięknym za nadobne jegomościowi który w swoich złotych czasach palił podobno Takich jak ty. Gnom ugasiwszy się ciska w ciebie małą kulą ognia. Oczywiście, decydując się na atak, spodziewałeś się odzewu, więc rzucasz się plackiem na piach i kula ognia z hukiem płomieni przelatuje nad tobą, po czym uderza w pień palmy. Mewy i papugi w panice oddalają się od miejsca wybuchu.
Następnie stwierdzasz że z ulgą pójdziesz na rekonesans z Avalanchem. Pogwizdując oddalasz się, idąc plażą, a rycerz w czarnej zbroi wkrótce dołącza do ciebie.
Avalanche: -Nie dotykaj mnie-Odparła zdecydowanym tonem Sangre, gdy dotknąłeś jej włosów, i spiorunowała cię wzrokiem.
Speszony, cofnÄ…Å‚eÅ› siÄ™ aż. GÅ‚upio wyszÅ‚o – pomyÅ›laÅ‚eÅ› i zanim cokolwiek rzekÅ‚eÅ›, ugryzÅ‚eÅ› siÄ™ w jÄ™zyk.
zrobiÅ‚o ci siÄ™ trochÄ™ gÅ‚upio, że tak bez głębszego zastanowienia nagadaÅ‚eÅ› Akrenthal trochÄ™ niemiÅ‚ych rzeczy. W sumie facet niczym ci nie zawiniÅ‚. Nie chcesz przyznać siÄ™ do błędu, ale posyÅ‚asz mu porozumiewawcze, przyjaźniejsze spojrzenie. Ruszasz z Vriessem w puszczÄ™. Gnom biegnie za wami, starajÄ…c siÄ™ dotrzymać wam kroku, ale cóż... ma krótsze nóżki ~^’
Thomas: Zamierzasz wybrać się na mały patrol wzdłuż brzegu. Pogoda piękna, widoki cudne, woda obmywająca stopy chłodna i orzeźwiająca. Nie jest najgorzej.
Akrenthal: wyłowiłeś swój ekwipunek i od razu poczułeś się lepiej. Wolisz wyruszyć w dżunglę palm niż iść brzegiem. Cichy i czujny, ruszasz na końcu pochodu Vriess-Avalanche.
Sangre; decydujesz się wyruszyć w głąb dżungli. Podążasz więc za nekromantą i rycerzem, którzy idą na przedzie; za nimi w pewnej odległości podąża Akrenthal, a gnom Gengi stara się ich dogonić.
Thomas; cień pantery powiadamia cie pisemnie, że jego właściciel ma na imię Astral. Widzisz jak reszta drużyny poza bialą panterą wchodzi w dżdunglę. Póki co spacerujesz sam wzdłuż brzegu, aż zostawiona za towimi plecami pantera wygląd ajak kropka na horyzoncie. Krzyk mew, szum fal, słoneczko... Zauważasz jakieś kawałki drewna dryfujące na falach. Nagle znajdujesz coś zakopanego w piachu.
http://fotografia.interklasa.pl/zdje...0222144111.jpg
Ze zdumieniem rozglądasz się wokół. Coś leży nieopodal, lecz nie przy brzegu, a bliżej palm. Czy to... człowiek?!
Podchodzisz do nieruchomego ciała leżącego na boku, plecami do ciebie. To nastoletni mężczyzna, odziany w starganą, białą koszulę, czarne spodnie i jeden but. Zdaje się, że żyje, ale jest nieprzytomny.
Rycerz, nekromanta, psion i gnom,
Wkraczajcie do dżungli. Szybko kończy się pasmo palm i zaczyna się prawdziwa, gęsta jak diabli dżungla. Vriess klnąc stara się przedrzeć przez plątaninę lian i zasłony z dużych liści.
Avalanche dobywa swego potężnego, lśniącego miecza i ostrymi cięciami toruje drogę reszcie drużyny.
http://tlfe.org.uk/imart/jungle/Images/jungle07.JPG Avalanche mamrocząc pod nosem z niezadowolenia (upał, od potu niemal pływa we własnej zbroi, no i te niezmordowane moskity), agresywnym cięciem ostrza odgarnia ze swej drogi wielki liść filodendrona i... staje jak wryty. Za liściem wyłoniła się bowiem iście intrygująca postać...
http://img296.imageshack.us/img296/1...ownik27vd2.jpg Vriess, szedłeś zamyślony, zaciekle opędzając się od owadów, zwisających lian i liści. Z rozpędu ze stęknięciem wpadasz na Avalancha, który nieoczekiwanie zatrzymał się. Masz zamiar wrzasnąć na niego, ale wtedy zauważasz powód, dla którego rycerz ee stanął

’
- Musicie być kolejnymi rozbitkami – odzywa siÄ™ nieznajoma, wyzywajÄ…cym i gÅ‚odnym wzrokiem mierzÄ…c barczystego paladyna w atrakcyjnej nowiutkiej zbroi (no i ten wielki miecz...XD) – Czy sÄ… wÅ›ród was ranni? Nie, caÅ‚e szczęście. WyglÄ…dacie znacznie lepiej niż reszta... o wiele lepiej... – uÅ›miecha siÄ™ do Avalancha. - Dwa zostali jeszcze na plaży...? PowinniÅ›cie udać siÄ™ do wioski, zbierajÄ… siÄ™ tam wszyscy ocaleli za statku. WyruszyÅ‚am wÅ‚aÅ›nie na poszukiwania rozbitków. MogÄ™ odprowadzić was do osady, jeÅ›li nie znacie terenu.