| Katrina i Barthomeo
Jedzenie i picie niebyły zbyt dobre ale na bez rybiu i rak ryba jak mawiają Kislewszczycy. Poza wami w karczmie była grupka chłopów i trójka jakichś awanturników. Po chwili podeszło do was dwóch z nich. Jeden barczysty i z brodą i włosami do ramion, miał zatknięty za pas topór, drugi chód pryszczaty o fizjonomij szczura miał zatknięte za pas dwa sztylety do rzucania. -Nie wolałaś byś prawdziwych mężczyzn a nie dziada.- Powiedział barczysty zionąc czosnkiem i gorzałką.
Ostatnio edytowane przez Szarlej : 03-29-2007 o 18:17.
|