| W tym momencie na korytarzu zaczęły padać strzały. Jeden po drugim. W sumie może 4 lub 6. po nich zapadł niemal całkowita cisza. Jakby chwila niepewności i zaskoczenia. Nie trwało to jednak długo. Ludziom na dole nie trzeba było wiele aby im uzmysłowić że znaleźli się właśnie w niezbyt odpowiednim miejscu tej nocy. Nagle wszyscy postanowili zmienić lokal. Wybuchał panika. Większość zaczęła biec w stronę sceny starając się wydostać przez nią na zewnątrz. Pozostali uciekali przez bar i inni jeszcze chowali się pod stolikami i w rogach pomieszczenia. Odgłosy paniki stłumione dochodziły od strony korytarza. Strzały się nie powtórzyły. |