Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 03-30-2007, 13:48   #20
Tammo
 
Reputacja: 4 Tammo wkrótce będzie znanyTammo wkrótce będzie znany
$: 187 691
Question Hadrian, Kryjówka Tommiego

Wybuch Bayarda Hadrian przeczekał bez większej reakcji. Przez moment narastała w nim ochota, by powstać i odpowiedzieć równie buńczucznie, ale zbył to, koncentrując się na tworzeniu tego, co tworzył. Kiedy przebrzmiały słowa Bayarda, skinął głową w milczeniu, w głębi serca przestrzegając się przed opowiadaniem mu czegoś więcej o sobie. Ten człek miał zbyt bujną fantazję i zbyt mało pokory a przede wszystkim zbyt był skoncentrowany na sobie, by Hadrian chciał mu się zwierzyć ze swego kłopotu.

Minstrel powstał. Podszedł do drzewa, na którym wcześniej wypatrzył zaschłą żywicę. Nożem począł zeskrobywać kleistą substancję. Chwilę później pochylił się nad ogniem, coś kombinując z korą, nożem i zdartą żywicą.

- Zatem Bayardzie, towarzysze. - rzucił poważnie, znad ogniska spoglądając na drugiego młodziana.

Chwilę później robota była skończona. Odegrawszy parę nut na wciąż śmierdzącej żywicą i dymem z ogniska fujarce, minstrel uśmiechnął się do siebie. Spokojnie ruszył w stronę kamienia, pod którym znaleźli spławiki i złożył tam instrument oraz trzy szyszki, którymi dziś żonglował, szepcząc podziękowanie.

"Po kiego szyszki składam? Przecież szansa, że nas dziś tu kto widział, niewielka, jeśli nie żadna. A, kij z tym. Położyłem, niech leżą."

Wrócił do ognia w sam raz, by zjeść swoją część ryby. Wcinał ją w najlepsze, kiedy stał się świadkiem Magii, przez duże M. Oto bowiem śpioch północny, zimptakiem zwany przez niektórych, jedno z leniwszych stworzeń o jakim kiedykolwiek słyszał... "Zmienił się w... księżniczkę?!"

Przez dłuższą chwilę zapomniana ryba stygła w dłoniach minstrela, on zaś sam bezgłośnie pracował szczęką. Mowę odzyskał, kiedy księżniczka zdołała się przedstawić, sprawę wyłuszczyć, a nawet o coś spytać i - "o, bezczelna, dwadzieścia minut łowiłem tego pstrąga!" - podjeść im rybę!

- Więc jednak klątwa? - wymruczał bardzo cicho grajek, po czym zorientowawszy się w swojej gafie, zerwał się na równe nogi i zgiął się w ukłonie - Pani, przywilej to i honor Cię poznać, widzieć Twą urodę własnymi oczyma. Jestem Hadrian, minstrel. Z Rękogrodu. Poszukuję Drittham... a raczej poszukiwałem przed wydarzeniami dzisiejszego poranka. Ujrzawszy Cię pani rano, zląkłem się, czyś cała i zdrowa, wydawałaś się bowiem przestraszona nieco, choć może to nasze zbójeckie facjaty ze snu co wyrwane dopiero. - szmaragdowozielone oczy obserwowały uważnie dziewczynę, owal jej twarzy, cienie, jaki rzucały nań kosmyki gęstych włosów. "Piękna... Durniu! Jest księżniczką, oczywiste, że jest piękna!"

- Jak nas, pani znalazłaś? I proszę, częstuj się, mamy do picia jedynie wodę, ale ze szczerego serca proszę. - zgiąwszy się ponownie w ukłonie, Hadrian podał Ciatynne bukłak.
 
Tammo jest offline