| Strzały były czymś zdecydowanie niespodziewanym. Visconti nieco odruchowo wyrwał z kabury rewolwer i sprawdził magazynek. Co jak co, ale żadna banda poślednich oprychów nie przygwoździ go w jakimś barze. Alessandro syknął do pozostałych: - Cudownie. Teraz będziemy musieli szturmować wyjście. Mam nadzieję, że macie coś więcej niż pięści i dobre chęci.
Po czym zakradł się do korytarza sprawdzając czy ktoś znajduje się w przejściu i czy zbliża się ku loży. Visconti miał nadzieję sprawdzić czy można przedostać się do wkomponowanych w ścianę drzwi korytarza. Być może było tam drugie wyjście. Nie miał pojęcia co się tutaj działo i miał szczerą nadzieję opuścić to irytujące miejsce tak szybko jak to możliwe.
Ostatnio edytowane przez Doerner : 03-30-2007 o 21:58.
|