| Drizzt
Na brzegu plazy z lokaciami opartmi na kolanach, ktore wyrastaly prosto z wysokich czarnych butow, przesypujac w palcach cieply piasek, siedzial potezny elf. Wzrok utkwiony w plecach oddalajacego sie od niego czlowieka w ognistoczerwonym mundurze przeniosl z wolna na dumna sylwetke zaglowca. Z uwaga lustrowal imponujace ozaglowanie masztow, z podziwem patrzyl na zgrabny, wysmukly kadlub statku. Najdluzej przygladal sie swoimi czarnymi jak wegiel oczyma szeregowi armat, ktore zaklete w milczeniu wygladaly na gwarny port. Elf mial mloda smukla twarz, z pewnoscia mlodzieniec w oczach pobratymcow. Odziany byl w zapieta na szerokiej klacie, czarna skorzana kurtke, bogato wysadzana okuciami cwiekow. Dlugie snieznobiale wlosy ujarzmione na wietrze tylko dzieki czerwonej chuscie, delikatnie falowaly z rytm spokojnych oddechow morza. Obok niego stala wbita w piachu drewniana tarcza, w cieniu ktorej lezal luk i marynarski plecak. Zza glowy elfa wystawala rekojesc miecza, ktory podobnie jak kolczan z kolorowymi piorami lotek, upiety byl na jego plecach. |