Kyou Kara Maou (
King (Maou) From Now On!) - typowy japoński nastolatek zostaje pewnego dnia wciągnięty... do kibla. A stamtąd - jakżeby inaczej - do innego świata.
Pierwsze wrażenie - marna podróba Twelve Kingdoms. Chłopak zostaje okrzyknięty królem (maou), którego dusza została wysłana na ziemię, żeby tak się urodzić i wychować. 12 Kingdoms jak sie patrzy. Na dodatek nasz Yuuri - zupełnie po ludzku - próbuje udawać, że mu się to śni. Ewentualnie, że jest w czymś w rodzaju theme parku i wszystko, co się dzieje porównuje do scen z historii Japonii, filmów czy anime. Na szczęście ta denerwująca maniera zanika po kilku pierwszych odcinkach.
Drugie wrażenie - całkiem ciekawy pomysł. Otóż Yuuri zostaje królem - ale Mazoku - czyli potworów. Choć od ludzi różnią się one jedynie tym, że posiadają wrodzone zdolności magiczne. Oczywiście Mazoku są w odwiecznym konflikcie z ludźmi, którzy jak zawsze boją się wszystkiego, co inne i silniejsze od nich. Yuuri dość szybko dorasta do bycia królem (na swój oryginalny sposób) a dzięki jego naiwnemu pragnieniu, żeby wszyscy mieli dobrze sytuacja w innym świecie powoli zaczyna się stabilizować. Ale...
Anime całkiem przyjemna, miejscami może sie nawet zakręcić łezka w oku. Bez zbędnych dłużyzn, powtórkowych odcinków (co jest sztuką, zważywszy że serial ma 74 odcinki), a nawet stałe kwestie wypowiadane okazjonalnie przez niektórych bohaterów jakoś nie rażą. Jest sporo komediowych wstawek, zwłaszcza pokazanie naszego świata trochę w krzywym zwierciadle: np. uderzenie w twarz oznacza oświadczyny, podniesienie noża - przyjęcie wyzwania na pojedynek. Zwierzaki również mają absurdalne zwyczaje: owce boją się manju a misie koala... nazywają się "piekielne rajskie goala", są mięsożerne i stają się agresywne jeśli nie mają drzewa, do którego mogły by się przytulić.
Seria wciąga. Coś jak Inuyasha - niby nic, a jednak czeka się niecierpliwie na nastepny odcinek.
Kyo Kara Maoh! (TV) - Anime News Network