Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 01-04-2015, 17:25   #3
Fyrskar
Miły Młody Człowiek
 
Fyrskar's Avatar
 
Reputacja: 9520 Fyrskar ma wspaniałą reputacjęFyrskar ma wspaniałą reputacjęFyrskar ma wspaniałą reputacjęFyrskar ma wspaniałą reputacjęFyrskar ma wspaniałą reputacjęFyrskar ma wspaniałą reputacjęFyrskar ma wspaniałą reputacjęFyrskar ma wspaniałą reputacjęFyrskar ma wspaniałą reputacjęFyrskar ma wspaniałą reputacjęFyrskar ma wspaniałą reputację
To forum, więc powstrzymam się od istnych epopei złożonych z samych ino bluzgów.

Zacznę od opowiadania z perspektywy nie-eRPeGowej. Otóż przez wiele lat grałem w WFB. Nie mam siły, by się rozpisywać - powiem tylko, że wraz z pojawieniem się End Times moją przygodę z Fantasy Battle zakończyłem.

End Times jest chwytem marketingowym głupim i nieudolnym, z gatunku "nie wiem jak podbić słupki sprzedaży, zdanie fanów niezbyt mnie interesuje - w takim razie zniszczę świat, zafunduję settingowi apokalipsę". Pomysł i wykonanie - powstrzymam się od komentarza i steku wyzwisk.

Odnosząc się do Twojej odpowiedzi Warlocku - ja też miałem wypieki na twarzy, me oblicze wręcz poczerwieniało - z wściekłości rzecz jasna. Podobne uczucie odczułem tylko raz jeszcze, w sumie w niedługim okresie czasu, a było to spowodowane ogłoszeniem Disneya, iż książki i komiksy ze świata Star Wars są niekanoniczne. Kanonicznymi zaś pozostawiły Wojny Klonów, które miałem i mam za głupią bajeczkę. Te jednak wśród amerykańskiej młodzieży (czyt. dzieci) cieszą się największą popularnością.

No, ale miało być o End Times. Otóż... bez wyzwisk nie jestem w pełni oddać mego gniewu i pogardy. Z Młotkiem jestem nie od dziś, jest dla mnie jak stary, dobry przyjaciel. A zmiany z ET sprawiły, że poczułem się, jakby takowego przyjaciela zamordowali na moich oczach. Ja już nawet nie bluzgam na Games Workshop. Każda firma niegdyś mocno związana z fanami staje się korporacją, w której za sterami stoją nie ludzie posiadający wiedzę i zapał taki, jaki jest w sercu każdego fana, a smutni panowie w garniturach, którzy zmiany przeprowadzają zgodnie ze słupkami sprzedaży. Smutna prawda, z którą zdążyłem się już oswoić. A, że apokalipsy (np. zombie) są ostatnio modne, zafundowali Staremu Światowi (i reszcie uniwersum WF) koniec świata.

Pierdzę ogólnie w stronę tej serii głupich książek. Dla mnie dzień ukazania się pierwszej z nich, był dniem, w którym przestałem być osobą, która za "święty kanon" uznaje pomysły GW. Pierwsza i druga edycja mi wystarczą, na nich będę opierał swe sesje. A jeśli ktoś będzie tworzył sesje na tej ewentualnej czwartej edycji, albo po prostu opierającej się na End Times... ominę szerokim łukiem. No, może wpierw rzucę złośliwy komentarz.

Zaś co do samego tytułu - "Koniec Starego Świata" - rzeknę tak: każdy świat, każde uniwersum, każdy bohater i historia... wszystko się kiedyś kończy. Ale nie wtedy, gdy korporacja wyda cykl bzdurnych książeczek. Nie. Koniec następuje wtedy, gdy o czymś zapominają fanowie.

Nie zapominajcie. Bardzo Was proszę
 
__________________
A bad necromancer always blames the corpse.

Ostatnio edytowane przez Fyrskar : 01-04-2015 o 17:32.
Fyrskar jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem