| Alessa wstała i otrzepała swoją suknię z kurzu. Założywszy kosmyk włosów za ucho, który uparcie opadał jej na oczy, rozejrzała się dookoła.
Nie bardzo podobało jej się to miejsce, takie...mroczne, a na dodatek znalazła się w towarzystwie samych mężczyzn, o ile można rozpoznać płeć drzewa.
- Fantastycznie – pomyślała, lustrując towarzystwo swoimi zielonymi oczyma. |