| Erick Szedl naprzod upewniajac sie co kilka minut co do kierunku. Oj nie latwo bedzie do nich dotrzec odezwal sie sam do siebie patrzac w glab lasu, z mysla o towarzyszach zza plecow. Poki co wazne, zeby mi zaufali. . dodal w duchu wiedzac, ze mimo wszystko sa oni tak jak on, spod cienia tej samej gwiazdy. Wiedza o mnie juz wszystko czego mieli sie dowiedziec i niech mysla, ze maja u mnie spory kredyt zaufania. Cos mu jednak mowilo, ze kompania jest rzeczywiscie tego godna, z pewnoscia na tym etapie.Trzeba bedzie ustawic warte w nocy, a wtedy chcialbym zasnac. No coz, jesli nie snem sprawiedliwego, to przynajmniej spokojnego. Ukradkowe oznaki nieufnosci okazywane przez wszystkich od samego poczatku, zwlaszcza ze strony upartej Vienne, wykrzywily jego usta w zamyslonym luku usmiechnietej zadumy. Ciekawe czy sa szanse wydostania sie z tej wyspy... Watpie... Ucial rozmyslanie zaciskajac zeby. Jesli nie, coz. Trzeba bedzie sie zadomowic. Tak, najlepiej jak tylko mozliwie sie da - obiecal sobie przeciagajac lewa reka do gory po spoconych wlosach. - Jak oceniacie mozliwosc ucieczki z tego miejsca? - zaciekawiony rzucil pytanie z nadzieja uslyszenia odpowiedzi.
Ostatnio edytowane przez Niles Elmwood : 04-03-2007 o 01:38.
|