| Vienne postanowiła, że tym razem nie będzie zabierała głosu. Wolała się skupić na tym, żeby się nie przewrócić o wystające z ziemi korzenie, niż na rozmowie o uciekaniu z wyspy.
- Cholerne insekty – pomyślała, odgarniając ręką chmarę komarów.
- Kiedy zrobimy postój? – spytała, lekko zdyszanym głosem, zrzucając swoją torbę na ziemię. – Poza tym, czy nie sądzicie, że trzeba ustalić warty nocne?
Usiadła na swojej torbie, przy okazji rozdzierając bluzkę o wystającą gałąź. Założyła kosmyk włosów za ucho i ze zrezygnowaniem spojrzała na rozdarty ciuch.
- Fantastycznie – pomyślała. – Tylko tego brakowało... |