Greg Po słowach Marcusa, podrapał się po głowie i poprawił okulary. Wziął głębszy oddech. - Ja też mam taką nadzieję, że tam na miejscu, jak dotrzemy, przywitają nas raczej rozsądnie.
- A co do mojego zawodu, to pracowałem w restauracji. - Uśmiechnął się i szybko pokiwał głową - tak, tak, wiem, nie wyglądam, ale taka jest prawda. Para z przodu zatrzymała się. Chyba postój. Eryk rzucił jakieś pytanie, ale nie dotarło do niego. No nic, chwila odpoczynku nikomu nie zaszkodzi a i po co się spieszyć, do czego niby? - Pomyślał.
Doszedł do pozostałej dwójki, rzucił torbę i usiadł. - To co? Chwilka dla nas i dalej w drogę, ale przedtym proponowałbym ustalić jakiś plan działania, gdy już tam dotrzemy, tak, wiecie? W razie czego.
- Vienna, nie przejmuj się tą bluzką, trza przywyknąć, niestety. - Rzucił jeszcze od niechcenia.
__________________ Wycofuję się na z góry upatrzoną pozycję |