Wątek: "40. piętro"
Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 04-05-2007, 16:13   #2
Redone
 
Redone's Avatar
 
Reputacja: 8 Redone ma w sobie cośRedone ma w sobie cośRedone ma w sobie coś
$: 111 669
Sharon Davis

Budzik w komórce zaczął wygrywać przyjemną muzyczkę. Właśnie za to kochałam to urządzenie. Sięgnęłam po leżącą przy poduszkę komórkę i wyłączyłam dźwięk. 8.00, czas wstawać.

Z łóżka zaspanym krokiem przesunęłam się do łazienki i chlusnęłam zimną wodą w twarz. Tak, teraz już nie jestem śpiąca. Odkręciłam wodę pod prysznicem i wyregulowałam strumień. Nie ma to jak poranny prysznic.

O 8.15 już przygotowywałam śniadanie. Dwie kanapki z serem i szynką popijane zimnym mlekiem z lodówki. Siadłam przed telewizorem i wcinając jedzenie słuchałam porannych wiadomości. O, znowu ktoś widział UFO, bardzo interesujące... Złośliwa kanapka wysunęła mi się z ręki i spadła na stolik. Dobrze, ze nie na podłogę, musiałabym jeszcze sprzątać. Rozejrzałam się po pokoju - właściwie to i tak musiała bym posprzątać, ale jakoś nie mam czasu ani chęci. Spojrzałam też na moje zdjęcie, które zrobił mi mój były chłopak jakieś dwa lata temu. Cieszył się jak dziecko kiedy zobaczył mnie w takim stroju. To były czasy.



Wrzuciłam talerzyk i kubek do zlewu, zaraz obok talerzyka z wczorajszej kolacji i paru kubków pewnie jeszcze z przed dwóch dni. Tak, dziś będzie trzeba pomyć naczynia.

Skierowałam się do szafy. Wybrałam jakieś jasne ciuchy w sam raz na taką pogodę. O, na przykład ta jasnobrązowa spódniczka i biała bluzka. Upięłam włosy, nałożyłam makijaż i jestem gotowa do drogi.

Dobrze, że to niedaleko, i mam jeszcze chwilę czasu. Zboczyłam z kursu aby zawitać do kwiaciarni. Właścicielka już mnie zna, często kupuje tu kwiaty, tylko one żyją ze mną w tym małym mieszkanku. Kupiłam jakieś kwiaty o dziwnej nazwie, ale ładnym wyglądzie z białymi płatkami, i ruszyłam do pracy.

Stanęłam przed wejściem do wielkiego budynku. Spojrzałam na komórkę: 9.17. Idealnie. Pewnym krokiem ruszyłam do wejścia. Posłałam Johnstonowi promienny uśmiech mówiący: ha, dziś się nie spóźniłam! Weszłam do zatłoczonej windy i pojechałam złożyć kwiaty.

W Sali Pamięci było kilka osób. Ale pech, i był też on, William. Położyłam kwiaty i postałam chwilę w milczeniu. Chyba raz widziałam tego stróża, w zeszłym miesiącu... a nie, jednak chyba go nie znałam. Nie znam też większości osób w tym pokoju. Trochę to przygnębiające.

No, czas do pracy, nie płacą mi za bezczynne stanie. Pojechałam na swoje piętro. Już przy wejściu do moich nozdrzy dotarł zapach perfum, lubiłam to miłe przywitanie każdego dnia. Zostawiłam torebkę na zapleczu i pomogłam koleżankom z papierkową robotą, razem pójdzie nam szybciej a mamy jeszcze chwilę zanim przyjdą klienci. A potem czeka mnie już tylko nudne gadanie o zaletach naszych perfum przez najbliższe kilka godzin.
 
__________________
Zamiast mówić "dziękuję" - daj mi pozytywną reputację ;)
Do the impossible, see the invisible.
Touch the untouchable, break the unbreakable.

Ostatnio edytowane przez Redone : 05-29-2007 o 19:32.
Redone jest offline