Wątek: [Kult] Kąty
Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 04-09-2007, 11:18   #14
Rhamona
Banned
 
Reputacja: 0 Rhamona jest na bardzo dobrej drodze
$: 68 127
Sara Peterson

Kobieta o ciemnych rozpuszczonych włosach, siedziała przy biurku w jednym z wielkich, oszklonych biurowców w Nowym Yorku. Nie mogła mieć więcej niż 30 lat. Na jej zadbanej twarzy odbijało się światło z monitora. Miała brązowe, choć przemęczone oczy i pełne usta ze startą szminką. Na szyi zwisał drobny złoty naszyjnik ze skromnym krzyżykiem. Ubrana była w białą kopertową koszulę z wywiniętym kołnierzem oraz tweedową spódnicę za kolano. Marynarka od kompletu zawieszona była na krześle.
Zegarek wskazywał już 16:05 a ona wciąż tkwiła w tym samym punkcie z robotą. Poprawiła okulary, przeczesując włosy.
- Edward pewnie już jest w domu... - pomyślała wzdychając.
Była już wykończona. Od godziny próbowała wyjaśnić jedno z kont księgowych. Niezgodności były ogromne i wciąż ich przybywało. Wykonała już ponad dziesięć telefonów, jednak firma, do której należały rachunki od pięciu minut była już zamknięta. Teraz będzie musiała radzić sobie sama. Może pogada z szefem i weźmie dokumenty do domu? Tak chyba będzie najlepiej.
Wstała ciężko od biurka i odwróciła się aby sięgnąć po segregator z wyciągami bankowymi wtem wpadła prawie na swojego szefa.
- Ach, panie Andrew! Wystraszył mnie pan... - wrzasnęła, śmiejąc się lekko. Nie ukrywała zażenowania sytuacją.
- Jestem aż taki straszny, pani Peterson? - rozbrzmiał drżący głos przełożonego.
Adnrew Brenford był wysokim mężczyzną o doskonałej zadbanej fryzurze, ciemnych włosach. Jego jasne oczy w ciemnych obramówkach sprawiały wrażenie bystrych i niezwykle uważnych. Można było odnieść wrażenie, że ten zadbany mężczyzna przed czterdziestką widział wszystko, czasem nawet przez myśl przechodziło, że wie wszystko.
Sara przez moment poczuła jakby skanował jej umysł. Była jednak zbyt zmęczona aby podtrzymywać pozory zadowolonej z obecnej sytuacji i tłumaczyć się z takich błahostek jak wpadanie na szefa.
- Czy mógłby mi pan podać ten segregator ze stycznia? Mogłabym skończyć tą pracę w domu, mam bardzo ważne spotkanie i jestem już spóźniona... i zmęczona... - wypowiedziała jednym tchem. Mina szefa jednak nie była taka na jaką miała nadzieję.
- Pani Saro, doskonale pani zdaje sobie sprawę z tego, że nie można wynosić dokumentów z pracy. Prosi pani, abym złamał dla pani regulamin bezpieczeństwa firmy? - usłyszała w odpowiedzi, mężczyzna usiadł na jej biurku i zmierzył ją wzrokiem.
Sarę lekko sparaliżowało to spojrzenie, jednak odwróciła się od szefa i sięgnęła segregator, o którym mówiła wcześniej.
- Panie Adrew, to bardzo ważne spotkanie, wie pan ile dla pana ostatnio pracuję. Finanse tej firmy są zdecydowanie bardziej skomplikowane od tych, z którymi miałam do czynienia wcześniej. Uważam, że powinny się nimi zajmować dwie osoby, tymczasem robię je sama i idzie mi świetnie - położyła segregator na biurku - skończę to jutro, panie Adrew.
Była już zmęczona, tylko dlatego pozwoliła sobie na taką stanowczość w stosunku do szefa, choć nie spojrzała mu w oczy. Czekała na jego słowa, bała się coraz bardziej tego co mógłby zrobić.
 
Rhamona jest offline