Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 13-08-2015, 12:57   #10
Kerm
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Żarł, żarł... i zdechł.
Takimi słowami Reiner mógł określić swą "karierę" w służbie księcia Zahna. Tak się niby wszystko dobrze zaczęło, a potem książę dał się zabić i wspaniałe plany szlag trafił.
I chodziło tu nie tyle o plany księcia (które to plany Reinera bezpośrednio nie dotyczyły), co o profity, jakie miały spłynąć na Reinera i jego kompanów. Mawiano co prawda, że łaska pańska na pstrym koniu jeździ, ale mądry człowiek potrafił docenić swoich podwładnych, zaś mądry podwładny potrafił wykorzystać sprzyjające momenty, by zadbać o swe interesy, nie szkodząc równocześnie interesom pracodawcy.
Gdy po śmierci księcia rozszalało się piekło, lepiej było wziąć nogi za pas i uciekać, by ocalić własną głowę, niż próbować ocalić coś z tego, co próbował stworzyć Günther Zahn. Niech mu ziemia lekką będzie.

* * *

- Dobre ryby nie są złe - powiedział, gdy Thurin wspomniał o jeziorze.
Sam co prawda dawno się łowieniem nie zajmował, ba, nie miał nawet wędki czy choćby haczyków, ale to aż taki problem nie był. Skoro byli tacy, co potrafili włócznią na ryby polować, albo z łuku szyć.... i trafiać na dodatek.

- A co do tych figur... Nie można by ich jakoś unicestwić, żeby po raz drugi już nie powstały? - spytał.
Miał nieprzyjemność zetknąć się z taką jedną wcześniej. Teraz było ich kilka. Po co im kolejne nieprzyjemne spotkanie. Co za dużo to nie zdrowo.
 

Ostatnio edytowane przez Kerm : 13-08-2015 o 13:00.
Kerm jest offline