| Wybiegła z samochodu widząc upadające ciało policjanta.
Przyklękła przy Michaelu sprawdzając w jakim jest stanie.
Tak, ten kurs ratownictwa przed medycznego jaki zrobiła za namową Gabriela bardzo się przydał.
Gabriel...
Na chwile przycisnęła dłonie do ust, by nie krzyczeć z bólu.
Na szczęście poza złamaniem nogi , prócz oszołomienia wywołanego bólem nic mu nie było.
Słysząc rozmowę pomiędzy Marilyn a...przecież to...Maria.
Znowu potok wspomnień, nie należących do niej, do niej teraz na chwile ją oszołomił. - Słuchajcie. Zabicie tego... Z odrazą spojrzała na leżącego Callersa typa nic nie zmieni. Jest mu pisana śmierć.
Ale nie z naszych rąk.
I dobrze o tym wiecie.
Obie.
Spojrzała na zrozpaczoną Marilyn. - Michalowi poza lekkim wstrząsem, i złamaniem nogi nic nie jest. Ale musi trafić na pogotowie. Chyba, że masz jakiegoś znajomego, prywatnego lekarza...
Zagryzła wargi. -A tego...stróża prawa od siedmiu boleści musimy rozbroić, związać i zakneblować.
Mam wrażenie, że on wie więcej od nas...
__________________ Candles raise my desire
Why I'm so far away
No more meaning to my life
No more reason to stay... |