No to tak, szedłem sobie traktem, a tu jak coś nie gruchnie...!! Ja się patrzę, a tam Gromosław stoi... I co?? I nic. Postał tak trochę, więc zawołałem: "Hej Gromek, coś zgubiłeś..." Po czym oddałem jego własność... Chłopa jakby piorun raził... Popatrzył się jakby go gromem trzasło, albo jakbym co najmniej zagramiał go wzrokiem... Ale, ale my tu gadu-gadu a opowieść leci... Więc poszedłem dalej i spotkałem woźnica. Woźnic z rusznicą polował na knóriczki, a że uparcie twierdził, iż mu je płoszę bo paplam głośniej niż jego garłacz to zaproponował, żebym sprawdził, gdzie mnie jeszcze nie ma... I tak oto zjawiłem się tutaj... Ze zmutkiem skonstatowałem jednak fakt, iż tu jestem, ale potem stwierdziłem, że tak nie do końca, więc się ucieszyłem...
A tak serio, to chyba trfiłem tu jakoś przez nieistniejące (chwilowo??) forum KONKLAWE ANSALONU...
PS. Czy ktoś zna ich losy?!