| Taa.. witaj po radosnej stronie życia, śmieciu. Blade to najwyraźniej wesoły facet, ciekawe czy mnie kojarzy, przez te lata na ulicach widziałem go parę razy.. Dobrze, że on najwyraźniej mnie nie. Reszty nie kojarzę, Lizard.. Ksywa pasuje do oszusta albo innego, który włazi wszystkim w tyłek.. Trzeba uważać na to, co mówi. Muszę się też pilnować, bo Blade'owi może się zachcieć dać mi w mordę na przywitanie. Ten z wacikiem to pewnie jakaś kolejna ofiara, której mieli zapewnić ochronę.. Najlepiej by było, aby tych pojebów przenieśli do innej celi. Hmm.. albo w ogóle mnie wypuścili.. Roztrzęsiony koleś z wacikiem wstaje i chwiejnym krokiem podchodzi do kibla. Połowa twarzy mimowolnie się wykrzywia. Takie grymasy nie są chyba lubiane przez ludzi w takim stanie jak Blade teraz. Widzisz, trzeba było patrzeć na jezdnię, a nie gadać, to byś miał ładną twarzyczkę reagującą na wszystkie komendy.. - Ty, kierowca, a ty co się tak kurwa uśmiechasz? - Warczy Blade i podchodzi do mnie. Tak.. to moja szansa. - Bo taki mały gnojek robi cię w huja. Naprawdę nie zobaczyłeś, że poszedł do kibla, żeby pociągnąć z piersiówki? - wycedziłem cicho, żeby człowiek szczający do muszli nie usłyszał.
- Pierdolisz!? - brutal odwraca się i powoli rusza w stronę zastrachanego człowieczka, którego przerażone oczy miałem okazję zobaczyć, kiedy się obejrzał. Jeszcze nie zdążył zapiąć rozporka. Prawie mi go żal.
- Ale, alee..- piszczy wciskając się między kibel a kraty, nerwowo próbuje wcisnąć przyrodzenie do spodni.
- Jakie ALE, jakie ALEE!! - wrzeszczy Blade. Cokolwiek by mu się teraz powiedziało, na pewno spowodowałoby u niego berserk. Z pomieszczenia strażników dobiegają nerwowe krzyki pytające się nawzajem co się dzieje.
Blade łapie małego za koszulę i rzuca go na kraty. Dzwoni, gdy ofiara uderza głową o metal.
- Dawaj wódę, śmieciu!! - wrzeszczy Blade do małego półleżącego na ziemi. Ten gość ma parę, on był jak tykająca bomba, dobrze, że nie zdetonowała się przy mnie. Lizard z początku osłupiały, teraz chowa się w przeciwległy róg, gdzie już na niego czekałem. Dostał szału zupełnie bez powodu, nie? - rzucam do Lizarda mrugając porozumiewawczo. On przełyka ślinę i przytakuje lekko. Dobrze, przynajmniej z nim będę miał spokój.
Nagle słyszymy cichy puk i kolos zaczyna mięknąć w nogach. Po paru sekundach, które wydają się wiecznością, pada na ziemię. Tłusty glina stoi z pistoletem na strzykawki jeszcze wycelowanym przed siebie, na jego tłustych policzkach widzę pot.
-----------------------------------------------------------------
Leżę sobie spokojnie na pryczy. Małego wynieśli aby go opatrzyć, a Blade'a do izolatki, więc nikt już nam nie będzie przeszkadzał. Gliny całe czerwone przepraszały mnie, że wpakowały mnie do celi z psychopatą. Taa.. muszę kuć żelazo, póki gorące.. Potem, gdy przyjdzie ktoś ważniejszy, ktoś kto podejmuje decyzje za nich, to będą twardzi i zdecydowani obrońcy prawa.
- A więc.. Za co siedzisz? - zwracam się do Lizarda dopijając kawę, którą mi przynieśli. |