Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 04-22-2007, 21:07   #3
Xanthos
 
Reputacja: 3 Xanthos jest na bardzo dobrej drodze
$: 2 657
Sevarenn

Człowiek, który jako pierwszy został przykuty do ściany ubrany był w czarną długą szatę, która zdążyła jednak wypłowieć od słońca w czasie tej morderczej podróży. Na jego twarzy widać było olbrzymie zmęczenie, na czole widać było krople potu. Długie czarne włosy były brudne, posklejane od potu i przykryte warstwą kurzu. Całą skórę miał bardzo mocno opaloną, w kilku miejscach widać było wręcz pęcherze od poparzenia. Opalenizna na twarzy w dużym stopniu zasłonięta była przez dosyć gęstą brodę. Ciężko powiedzieć w jakim wieku był ten człowiek. Na pierwszy rzut oka wyglądał na trzydzieści lat. Wygląd ten mógł być jednak mylący. Wieku dodawała mu blizna znajdująca się tuż pod lewym okiem. Nikt z obecnych nie mógł jednak wiedzieć, że człowiek ten często sam zadaje sobie pytanie: Ile ja mam lat?. Było to tylko jedno z bardzo wielu pytań dotyczących jego historii, które sobie zadawał. Najdziwniejsze w tym człowieku były jednak ciemne niczym węgiel oczy. Na pierwszy rzut oka normalne, gdy ktoś się im przyjrzał bił z nich dziwny blask. Nie były to jednak oczy człowieka szczęśliwego, a wręcz odwrotnie, uderzał z nich wręcz widoczny smutek. Dotychczasowe życie odcisnęło na twarzy mężczyzny widoczne piętno. Miało się wrażenie, że wokół człowieka panuje jakaś mroczna aura, która często powodowała niechęć innych ludzi. Nagle usłyszał w swojej głowie ten okrutny, zimny i znienawidzony głos: Już niedługo się spotkamy. Nie musisz się śpieszyć…to już niedługo nastąpi. Przez te wszystkie niezliczone lata czekania nauczyłem się cierpliwości. Po czym usłyszał straszny śmiech. Jego ciałem wstrząsnął dreszcz, przez moment pomimo miejsca w kórym się znajdował było mu zimno. Nie było to jednak uczucie miłe. Nie odczuł żadnej ulgi. Czyżby znów wrócił? Nie, nie teraz. To nie jest czas na to. Teraz trzeba działać, odrzucić jak najdalej od siebie demony przeszłości i zająć się chilą obecnął. Muszę stąd się jakoś wydostać...ale jak to zrobić? Książka!!! Muszę odzyskać swoją własność. Mając ją bez problemu stąd ucieknę. W tym momencie człowiek przypomniał sobie o obroży, która nie pozwalała rzucać mu żadnych czarów. Ale na początek muszę pozbyć się tego. Mężczyzna spojrzał w niebo. Przez chwilę oślepiony przez mocne słońce nic nie widział. Dopiero po chwili zobaczył ciemną sylwetkę ptaka. -Krix. -Tak Panie? Czego sobie życzysz? -Znajdz człowieka który ma moją księgę zaklęć, tego którego obserwowałeś przez cały czas podróży. Masz go dalej obserwować. Jego i moją księge. O wszystkich jego ruchach masz mnie informować na bierząco. -Dobrze Panie. -Znajdź sobie coś do jedzenia i do picia i...nie zawiedz mnie. -Dziękuje Panie, nie zawiodę. Człowiek wziął głęboki oddech, uspokoił się i zaczął się przyglądać strażnikom próbując zobaczyć który z nich ma klucze do kajdan, oraz jak są wyposażeni. Przyszła mu do głowy pewna myśl: Może Krix dałby radę zdobyć klucz.... Jednocześnie próbował uwolnić się z łańcuchów skuwających mu kończyny. Po chwili zaczął przyglądać się innym niewolnikom, których właśnie przyprowadzili...
 

Ostatnio edytowane przez Xanthos : 04-22-2007 o 22:07.
Xanthos jest offline