| Co robić? Atmosfera sie zagęszczała z sekundy na sekundę. W Otto się gotowało, widać to było na pierwszy rzut oka. Jeśli wzrok mógłby zabijać ta voddacciańska szuja już dawno padła by trupem. Najchętniej sama bym mu przylała. Dupek, napuszony jak paw, za kogo on sie właściwie ma? Prawdę mówiąc gdyby nie fakt że gospodarz niebezpiecznie zaczął sie zbliżać w naszą stronę, a ja nie chciałam żeby Otto z mojego powodu wpakował się w jeszcze większe kłopoty niż w te w jakie się z pewnością wpakuje, sama już dawno rzuciłabym się ze szpadą na nadętego arystokracika. Jednak w tej sytuacji zastanawiałam się tylko jak by tu choć trochę załagodzić sytuacje, a raczej jak by ich tu wyprowadzić z karczmy żeby nie poczynili zbyt dużych spustoszeń za co a pewno czekałby ich areszt.
-Uspokójcie się - Powiedziałam pokornie chuć sama nie wierzyłam że to podziała. Wiedziałam ze na pewno dojdzie do walki. Tacy to nigdy nie odpuszczają. Ja w każdym razie bym nie odpuściła. No właśnie do czego to doszło żebym to ja starała się kogoś uspokoić zamiast być uspokajaną ?
-Może byście chociaż na zewnątrz wyszli, tu nie ma sie gdzie ruszyć, a poza tym koszty naprawy tego co zepsujecie...- Próbowałam przemówić im do rozsądku choć chyba niezbyt skutecznie...
Ostatnio edytowane przez alathriel : 02-15-2008 o 21:37.
|