Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 20-01-2016, 09:20   #5
Lomir
 
Reputacja: 4015 Lomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputację
- Tak, panie prezesie. - przytaknęła piękna asystentka Mikołaja, po czym odwróciła się i ruszyła w kierunku drzwi, ponętnie bujając biodrami. Gdy wychodziła z gabinetu, odwróciła się przez ramię i spojrzała w wymowny, uwodzicielski sposób na swojego szefa.

Młody mężczyzna wyjrzał przez okno swojego biura i rozparł się w skórzanym fotelu sprowadzanym prosto z Argentyny. Za oknem rozpościerał się piękny widok na słoneczne centrum Warszawy z Pałacem Kultury w centralnej części panoramy.

Jego asystentka, która właśnie opuściła biuro miała zarezerwować dla niego miejsce na spływie w Colorado, o którym słyszał od znajomego z siłowni. Podobno przeżycia były niezapomniane, a cena gwarantowała wysoką jakość przeprawy. Co prawda, Mikołaj niedawno wrócił z Australii, gdzie miał przyjemność zakosztować nurkowania na Wielkiej Rafie Koralowej, ale jego firma kręciła się i bez jego udziału. Miał szereg zastępców, a przede wszystkim ojca za właściciela, więc młody chłopak mógł oddawać się przyjemnościom życia, co skrzętnie wykorzystywał. Gdy tylko mógł, albo nadarzała się okazja do przeżycia jakichś ekstremalnych doznań jak skok na bungee, spadochronie czy nurkowanie Mikołaj brał w tym udział. O pieniądze nigdy się nie musiał martwić, od małego dzięki firmie ojca miał wszystko o czym zamarzył. A teraz chciał odbyć spływ w Colorado. Poniósł się z fotela, poprawił szyty na miarę garnitur i wyszedł z biura.

***

Gdy cała załoga znalazła się na pokładzie śmigłowca Mikołaj przeleciał wzrokiem po obecnych. Od razu wpadły mu w oko dwie śliczne dziewczyny.
- Cześć wszystkim, jestem Mikołaj, czyli po angielsku Nicholas - powiedział z nienagannym akcentem. Lekcje z nativespeaker'ami od małego przyniosły rezultaty. Przedstawiając się skupił się głównie na przedstawicielkach płci przeciwnej, do których puścił czarujący uśmiech i obie musiały przyznać, że chłopak miał w sobie to coś. Młody mężczyzna, z delikatnym zarostem i dobrze zarysowaną żuchwą, a w dodatku ubrany w elegancki garnitur, który leżał na nim jak ulał. Jedynym niepasującym elementem był wojskowy plecak, który leżał na ziemi obok niego. Generalnie Mikołaj wyglądał jakby wybierał się na spotkanie biznesowe a nie na ciężki spływ kajakami, jednak pozory myliły i w plecaku miał najwyższej jakości sprzęt, wraz z kompletem ubrań. Garnitur zostawi w schronisku, a gdy rejs się skończy przyjedzie go odebrać.

***

Gdy helikopter wylądował Dębski wysiadł jako ostatni, rozglądając się i podziwiając otoczenie. Musiał przyznać, że widział kawał świata, ale to miejsce było jednym z bardziej urokliwych w jakich miał okazję gościć. Gdy ekipa zebrała się przy ich przewodniku, Mikołaj niby słuchał tego co ma do powiedzenia, jednak bardziej skupiony był na uchwyceniu kontaktu wzrokowego z Angelique albo Arisą. W sumie, to już w helikopterze postanowił sobie, że którą z nich zdobędzie i bzyknie w ten tydzień. Nie było to dla niego wyzwaniem, w końcu nie takie rzeczy udawało mu się osiągnąć.

Co prawda ten dziwny jąkający się typ kręcił się w pobliżu Angelique, ale to Mikołajowi nie przeszkadzało. Nie takich kozaków ogrywał.

***

Jeśli chodziło o pokoje to było mu wszystko jedno, tak samo jak z kajakiem.

Bardziej skupił się na imprezie integracyjnej oraz na bliższym poznaniu piękniejszej części ekipy. Co więcej, nie stronił od alkoholu, co skończy się niemal na sto procent ciężkim kacem dnia następnego.

Pytał dziewczyn skąd są, dlaczego zdecydowały się na ten spływ, opowiadał coś o sobie, potem pytał znów o kilka szczegółów z ich życia, chwalił się ostatnią wyprawą na Wielką Rafę. Miał wrażenie, że rozmowa dobrze się kleiła, więc grunt został stworzony pod kolejny etap.*

______________________________________________

*Jak ktoś chce to można machnąć jakiś dialog, ale ja nie koniecznie czuję taką potrzebę
 
__________________
Może kiedyś jeszcze tu wrócę ;)
Lomir jest offline