Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 21-01-2016, 17:25   #9
Hazard
 
Hazard's Avatar
 
Reputacja: 6924 Hazard ma wyłączoną reputację
Z pokładu helikoptera wyskoczył młody mężczyzna o brązowych włosach i rozbrajającym uśmiechu. Podrapał się po krótkiej brodzie, przeczesując zielonymi oczami piękną okolicę. Wystarczył tylko jeden rzut oka w jego stronę, by stwierdzić, że niezwykle mu się tu podoba. Entuzjazm i ekscytacja nie opuszczały go już na kilka dni przed wyjazdem, kiedy przygoda życia zbliżała się już wielkimi krokami. Dusza poszukiwacza mocnych wrażeń, dotychczas uśpiona pod zwałami książek na temat zarządzania i marketingu, przeżywała teraz chwile dzikiej ekstazy. Studia, na które uczęszczał, wysysały z niego całą energię, doprowadzając do stanu znużenia i irytacji, jednak jego wrodzony upór nie pozwalał mu ich olać. Dlatego każda chwila wolności od obowiązków była przez niego wykorzystywana w całości. A perspektywa tygodnia na Szlaku Połamanych Łodzi pobudzała każdą komórkę jego ciała do stanu ekscytacji.

Kiedy skończył napawać się chwilą, Bruce odwrócił się w stronę helikoptera, z którego właśnie w tej chwili wyskakiwały dziewczyny, które dokładały się samą swoją obecnością do jego dobrego nastroju. Obie były do siebie bardzo podobne i mu bliskie. Pierwsza była Arisa, jego druga połówka, którą poznał w dosyć zagmatwanych okolicznościach półtora roku temu. Szybko przekonał się, że nie była to kolejna, pusta laska, której jedynym szczytnym pomysłem na spędzenie razem ekscytującego dnia był “Netflix and chill” - takich dziewczyn było pełno, jednak ta drobna Japonka bardzo szybko pokazała, że nie należy przypisywać jej takiego stereotypu. Łaknąca życia, niemalże w tym samym stopniu co on, Arisa była jego wymarzoną partnerką. Nawet po tym jak razem zamieszkali, monotonność i nuda nigdy nie zagościły u nich na długo. Spontaniczne podróże autostopem, wycieczki, ekscytujące sporty, spotkania z dobrymi przyjaciółmi czy huczne festiwale i imprezy ciągle przewijały się przez ich życie, wyrywając ich z życia rutynę. Nigdy nie odpoczywali zbyt długo, w końcu życie nie trwało wiecznie.

Zaraz za Arisą z pokładu wyłoniła się Angelique. Mimo wielu różnic jakie ich dzieliły, Bruce był blisko ze starszą siostrą. Ludzie, którzy znali ich obu, często nie mogli uwierzyć, że naprawdę są rodzeństwem. Z jednej strony introwertyczna Ange, która w nowym towarzystwie zawsze wolała wpierw ostrożnie “sprawdzić wodę”, nim naprawdę się do kogoś zbliżyła, a z drugiej ekstrawertyczny Bruce zawsze ciągnący do ludzi, bez skrupułów wskakiwał w samo centrum towarzystwa i szukający przyjaciół wszędzie gdzie się dało. Jednak dzięki temu dopełniali się nawzajem. Niektóre rodzeństwa były pełne sporów, kłótni i wymuszonych kompromisów, jednak oni prawie zawsze dobrze się dogadywali. Oboje cechował miły charakter, jak również chęć pomocy innym w potrzebie. Lata spędzone razem sprawiły, że znali się na wylot.

Gdy wychodziły Bruce wyciągnął ręce w górę, stając na tle malowniczego, górskiego ośrodka. Jego postawa jakby sama zadawała pytanie: “Podekscytowane?”. Nie miał wątpliwości, że były. Bruce liczył, że obie bliskie mu dziewczyny, nieco lepiej poznają się przez ten tydzień i zaprzyjaźnią. Z taką perspektywą w głowie, sięgnął szybko do torby po aparat i cyknął im wspólne zdjęcie, po czym wziął ich bagaże.

Wysłuchując przemówienia Mounta, Bruce zaczął oglądać się uważniej na resztę towarzystwa i od razu zaczęła zżerać go ciekawość. Zawsze tak reagował na nowych ludzi. Chciał poznać ich od podszewki. Kim są? Skąd pochodzą? Czym się zajmują? Jakie są ich pasje i hobby? Każde z pytań cisnęło mu się na usta, już od chwili gdy weszli na pokład helikoptera, a tam niestety nie dało się spokojnie pogadać. Jednak wraz z końcem krótkiego wprowadzenia, Bruce zaczął zagadywać do każdego z nich.

Martwił się trochę o siostrę. W końcu nie mógł się rozdwoić i płynąć z obiema dziewczynami na raz, a czuł się w pewnym stopniu odpowiedzialny również i za nią. Problem, na całe szczęście, rozwiązał się sam. Mężczyzna o posturze niedźwiedzia szybko dobrał się z nią w parę. Bruce nie znał go, jednak z daleka wyglądał na poczciwego człowieka, a w dodatku pewnie lepiej potrafił pływać kajakiem niż on sam.

Kiedy wybrali sobie z Arisą pokój, w pierwszej kolejności Bruce zsunął obydwa łóżka, posyłając jej przy tym figlarny uśmiech. Przypuszczał, że w ciągu następnych dni, mogą mieć problem ze znalezieniem czasu i jakiegoś zacisznego miejsca, dlatego Paquet nie zamierzał marnować nadarzającej się okazji tej nocy.

Wcześniej jednak czekała ich jeszcze robota z kajakami, a po niej kwintesencja całego dnia, czyli wielka impreza, której Bruce nie miał zamiaru opuścić. Na podsycenie jego zniecierpliwienia, Ari wpadła na pomysł wzięcia slacklinea (długiej na kilka kilkanaście metrów taśmy, napiętej między dwoma punktami, służącej do wykonywania akrobacji) i zaprezentowania jej imprezowiczom. Nie wątpił, że w miejscu takim jak to, znajdą się amatorzy tego sportu, lub zapaleńcy, którzy zechcą spróbować po raz pierwszy. On sam od wielu lat był entuzjastą dej dyscypliny, chociaż zdecydowanie bardziej przypadła do jego gustu jej ekstremalna odmiana - highlining. Samą taśmę zabierał ze sobą na każdą wyprawę, zwinięta nigdy nie zajmowała wiele miejsca, ani nie ważyła też specjalnie dużo.

Na imprezie Bruce czuł się jak dziecko w sklepie z cukierkami. Krążył od grupy do grupy jak oszalały, chcąc poznać tam dosłownie każdego.

Z początku miał zamiar wraz z Arisą zaprezentować turystom z obozów paralotniarzy i wspinaczy slackline. Liczył, że wśród nich znajdą się amatorzy tego sportu lub po prostu osoby spragnione nowych doświadczeń i przygód. A w chwili gdy poziom upojenia alkoholowego wzrośnie, zwinie sprzęt i wkroczy w samo serce towarzystwa.

O Arisę nie musiał się martwić. Przez ich związek zdążyło przewinąć się już wiele imprez, przez co teraz czuli się całkowicie swobodnie. Bruce dobrze wiedział, że nie każdy jest w stanie nadąży za nim w takich miejscach. Oboje wzajemnie się nie ograniczali, on nie zmuszał jej do tułania się za nim od jednych imprezowiczów do drugich, zaś ona nie trzymała go na smyczy. Przesiadywali i bawili się razem, jednak nie byli przyklejeni do siebie przez cały wieczór. Dzięki podobieństwu Arisy do siostry Bruce był w stanie szybko zrozumieć jej zwyczaje w takich miejscach.

Pochłonięty imprezowym szałem nie zauważył nawet, kiedy jego siostra się ulotniła. Uświadomił sobie również, że nie zamienił z nią nawet słowa od kolacji.

Zmartwił się nieco i podszedł do Ari, która właśnie w tej chwili gadała z obcokrajowcem, który również brał udział w spływie. Bruce ufał swojej dziewczynie i nie był zazdrosny, ale mimo to objął ją ramieniem, co w subtelny sposób mówiło Mikołajowi: “Nie licz na to”. Oczywiście Polak nie wywołał w nim żadnych negatywnych emocji. Zamienili razem kilka zdań, na temat jutrzejszej wyprawy, po czym wyciągnął od Ari telefon.

Połączył się z siecią i zalogował na Facebooku, gdzie wysłał do siostry wiadomość. Wiedział, że Ange zawsze miała przy sobie swój tablet, więc napisał do niej:

Cytat:
Gdzie się podziewasz? Ładnie to się tak zrywać się z imprezy ukradkiem?
Czekał na odpowiedź przez dłuższą, chwilę, po czym zrezygnowany oddał telefon Ari i ponownie wrócił do towarzystwa. Wiadomość zwrotna nadeszła po godzinie, a dopiero po upływie kolejnej, została przeczytana przez Bruce’a.

Cytat:
Nie chciałam wam przeszkadzać. Poszłam biegać, teraz jestem w pokoju. Pierdolę, z jakims jąkala, w dodatku dziwnie sie zachowuje. Ja to mam pecha jak zwykle. Jeśli mnie nie zgwałci i nie poćwiartuję to będzie spoko. W sumie, to trochę mi przykro, ale przeżyje (: Baw się dobrze, do zobaczenia rano, xoxoxo.
Treść wiadomości zmieszała go. W czasie imprezy miał okazję poznać nieco lepiej owego pana “Jąkałę” i wyrobił sobie o nim dosyć pozytywne zdanie. Nie przypuszczał, że mógłby zrobić coś Ange. Zganił się jednak w myślach, że zapomniał o siostrze. Zaraz z rana postanowił z nią o tym pogadać.

Wbrew swojemu zwyczajowi, Bruce nie wyszedł z imprezy jako ostatni. Nie wypił również zbyt wiele alkoholu. Z rana wolał być trzeźwy i przytomny. Podszedł do Ari, objął w talii i szepnął, że czas już na nich. Po drodze żegnał się z kolejnymi napotkanymi osobami, które, poznał, życząc udanego spędzenia czasu na wspinaczce czy paralotniach.
Kiedy dotarli do ośrodka, mocno kusiło go by zajrzeć do Angeli, jednak ostatecznie się nie zdecydował.

Szybko przemknęli przez korytarz i zniknęli za jednymi z drzwi do pokoi. Dźwięk zasuwy oznajmiał wszem i wobec, że nie chcą by ktokolwiek tej nocy im przeszkadzał. Spędzili ze sobą kilka chwil błogiej namiętności, po czym zasnęli w swoich objęciach, nie mogąc doczekać się co przyniesie jutro.
 
Hazard jest offline