Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 11-02-2016, 19:35   #4
Mag
 
Mag's Avatar
 
Reputacja: 105507 Mag ma wspaniałą reputacjęMag ma wspaniałą reputacjęMag ma wspaniałą reputacjęMag ma wspaniałą reputacjęMag ma wspaniałą reputacjęMag ma wspaniałą reputacjęMag ma wspaniałą reputacjęMag ma wspaniałą reputacjęMag ma wspaniałą reputacjęMag ma wspaniałą reputacjęMag ma wspaniałą reputację
Ocknęła się z cichym jęknięciem. Pierwsze co zarejestrowała to to, że leży na boku. Łeb ją bolał. Mięśnie miała boleśnie napięte, co przypomniało jej, że powodem utraty przytomności było to, że mocno oberwała piorunami.
Świadomość otoczenia wracała jej zadziwiająco szybko. Jak po zastrzyku z adrenaliną. Swojego czasu nie ograniczała sobie tego więc dobrze kojarzyła jego efekty.

Została zmuszona przez dwóch z ochrony Sitha by usiąść w pozycji klęczącej. Związano jej ręce. Akurat tym faktem się nie przejęła.
Zdziwiona była za to tym, że najwidoczniej nikt nie pofatygował się, żeby ją przeszukać. Poruszyła się jakby chcąc znaleźć wygodniejszą pozycję. Blaster wciąż był w swojej kaburze uwierając ją w bok, nie mówiąc już o reszcie...

Rin rozejrzała się powoli i uważnie po zebranych. Zmrużyła gniewnie oczy na widok dwójki klęczącej tak jak ona w otoczeniu straży. Skierowała spojrzenia na odzianego w czerwień.
Jeszcze przez chwilę miała wrażenie, że był on Mrocznym Jedi, który jakimś cudem przetrwał czystki. Nie rozumiała o czym do niej mówił. Barbarzyński język? Jego cywilizacja?
"Skąd się wziął ten szajbus?" pomyślała i lekko przekrzywiła głowę.

Na poruszoną kwestię nie odpowiedziała. Milczała czekając na rozwój sytuacji. Patrzyła mu tylko prosto w oczy z irytacją wymalowaną na twarzy.
Ewidentnie mu się to nie spodobało. Uderzył Rin w policzek otwartą dłonią. Na tyle silnie, że głowa odskoczyła jej w bok, a ona poczuła tępy ból żuchwy. Twileczka wzdrygnęła się, a jej towarzysz odwrócił wzrok.
- Zadałem pytanie! - jego gniew narastał.

Przesłuchiwana zacisnęła zęby przez co szczęka jeszcze mocniej ją zabolała. Wyprostowała się i spoglądając przez zmrużone oczy na Sitha jedyne co zrobiła to wykrzywiła usta w ironicznym uśmiechu.

W ten sposób zarobiła sobie na drugi cios. Teraz Quel-thazar nie pohamował ręki. Cios rzucił kobietę na ziemię. Czuła jakby w jej głowie wybuchła supernova. Zimna posadzka chłodząca skroń była jej jedyną ulgą.

Padawani byli przerażeni tak okrutnemu traktowaniu więźnia jakim była ta obca im kobieta, bo przecież również oni nimi byli. Pierwsza nie wytrzymała zielona Twileczka.
- Jesteśmy padawanami w Akademii Jedi.
- Na Coruscant - dodał jej ludzki towarzysz.
- Nasi mistrzowie władają dużą mocą! - Ori nabrała odrobiny pewności wspominając o swych nauczycielach.
Leżąca na podłodze Rin zaczynała podnosić się. Policzek zaczynał robić jej się siny. Spojrzała kątem oka na nagle tak bardzo chętnych do zwierzeń padawanów i tylko przewróciła oczami całkiem zażenowana ich postawą.
- Nasi mistrzowie przyjdą nam na ratunek - Vlad kontynuował temat rozpoczęty przez jego koleżankę.
Sith słuchał tego z rosnącym zdziwieniem pomieszanym z zainteresowaniem.
- Akademia Jedi?! Cóż to?! - ewidentnie przykuli jego uwagę.

Rin badawczo spojrzała po przesłuchującym. Posługiwał się wprawnie mocą a nie wiedział o Jedi? To co mówił było nader niepokojące. Nawet jak dla niej. Ale starała się nie okazywać tego. Padawani zdecydowanie byli nie mniej zaskoczeni reakcją Sitha i było wyraźnie to po nich widać po ich twarzach. Arthoria patrzyła na niego z miną mówiącą "jak można nie wiedzieć", natomiast Vlad zamknął usta dostrzegając błąd jaki poczynili.

- Nie mam z nimi nic wspólnego - prychnęła Rin ograniczając ruchy żuchwy do minimum i odwróciła głowę by na nich nie patrzeć. Jej niechęć do nich była wyraźna.

Quel-thazar tylko przelotnie na nią zerknął. Całą uwagę poświęcał teraz dwójce padawanów, którzy okazali się nazbyt rozgadani. Ich nagłe milczenie go jeszcze bardziej rozwścieczyło. Zacisnął pięść wokół, której zaczęły się pojawiać błyskawice.
- ODPOWIADAJCIE! - krzyknął na nich.

Rin ucieszyło, że tamta parka przejęła na siebie całą uwagę gościa w czerwieni. Mogła teraz nieco powiercić się, żeby spróbować oswobodzić z kajdanek dłonie. Siłując się z nimi kątem oka spoglądała na tego dziwnego użytkownika Mocy. Szerokie rękawy jej kurtki skutecznie skrywały jej zamiary pozbycia się tego cholerstwa. Nie zamierzała drugi raz przyjmować na siebie porażenia, więc musiała zacząć działać jeśli chciała się stąd wydostać.
Zgniatając lewą dłoń palcami prawej zaczęła ustawiać kciuk lewej w nienaturalne jego położenie by przecisnąć tą dłoń przez skuwającą ją obręcz.
 
__________________
"Just remember, there is a thin line between being a hero and being a memory"

Gram jako: Irya, Marion i Venora!
Mag jest offline