Wątek: Wojna o Miguaya
Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 01-05-2007, 17:15   #8
Alaron Elessedil
 
Alaron Elessedil's Avatar
 
Reputacja: 16547 Alaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputację
Rhevir de Valiron

Rhevir był w mieście ze względu na swój cel. Śledził go przez dwa tygodnie, lecz nigdy nie zostawał sam. Był najtrudniejszą do zabicia osobą. Kilka dni temu wsypał truciznę do piwa tamtego i już miał wypić, gdy podszedł do niego wściekły krasnolud, który rozbił kufel z trucizną o podłogę. Na początku myślał, że dostaje takie wynagrodzenie ze względu na to, że ten ślepy facet nienawidzi Hornusa-celu misji, lecz teraz wiedział, że owy Hornus ma niewyobrażalne szczęście.
W końcu nadeszła noc, którą de Valiron wyznaczył sobie jako noc wypełnienia misji. Wcześniej dowiedział się, gdzie wynajął pokój owy mężczyzna. Wszedł na dach, a tym samym zakończył najłatwiejszy etap. Poszedł szukać okna, na którym zostawił znak. Musiał obejść cały dom dookoła i wspinać się na kolejne piętra, aż znalazł odpowiedni pokój. Okno było zamknięte, więc wyciągnął sztylet. Dłubał przez chwilę pomiędzy oknem, a framugą. Po chwili było otwarte, a Rhevir wszedł do środka, po czym zamknął okno. Spojrzał w górę. Miał szczęście, sufit był nisko, a belki miały odstęp od sufitu. Stanął na łóżko, a stamtąd skoczył i wspiął się na belkę. Czekał, a cel nie przychodził przez kilka godzin. Nad rankiem przyszedł z kilkoma mężczyznami, a skrytobójca przeklinał szczęście Hornusa. Założył maskę przedstawiającą pół twarzy uśmiechniętej, a pół smutnej, wydobył sztylety i skoczył, lądując tuż za celem. Szybkim ruchem poderżnął gardło mężczyźnie, zaś drugą ręką odciał mu ucho, po czym rzucił się w stronę okna, którego nie miał czasu otwierać...
Rhevir de Valiron wyszedł z budynku, w którym wysłał odcięte ucho zleceniodawcy. Władze już go szukały, lecz nie wiedzieli jak wygląda. Szedł alejką mając zamiar zmyć się z masta jak najszybciej, kiedy zobaczył ogłoszenie, które przeczytał, a następnie udał się do koszar. Tam mężczyzna skierował go do karczmy. Szedł w swojej czarnej koszuli i czarnych spodniach uliczkami miasta, aż w końcu doszedł do budynku. "Nigdy nie powracaj na miejsce wykonania zadania"-mówił jego mistrz, lecz zbyt wielkiego wyboru nie miał. Wszedł do środka i przeczesał wzrokiem przebywających tam ludzi.
-Witaj, Pani. Przyszedłem w sprawie ogłoszenia, a w koszarach kazali przyjść tutaj, szukać Ciebie-skłonił się z szacunkiem, gdy już podszedł do rudowłosej kobiety.
 
Alaron Elessedil jest offline