Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 19-03-2016, 21:38   #29
Clutterbane
Konto usunięte
 
Clutterbane's Avatar
 
Reputacja: 7493 Clutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputację
Skyrim był dla mnie piekielnie nudny, a Morrowind tak inspirujący, że nawet sesje RPG w tym świecie chciałem prowadzić.

Cytat:
Jaja se robisz, czy Ty tak na poważnie? Jeden z uczestników tej sesji, napisał mi na GG, że słabo wywiązuje się ze swoich obowiązków jako MG, bo wpakowałem ich do karczmy, ale nie opisałem jej rozkładu pomieszczeń, dokładnego wyglądu pokoju, jakie są w niem meble, itd. A Ty chcesz aby oni "określali fabułę"?
Trudno mi się wypowiedzieć, bo nie wiem, czy brakujące informacje były faktycznie ważne, czy gracz upierdliwy, ale tak na co dzień nie jest przecież nic dziwnego w tym, że mistrz gry powinien przedstawiać świat, a gracz prowadzić swoją postać.

Cytat:
Jesteś w tym zakresie bardzo optymistyczny i zakładasz, że ludzie chcą je tworzyć. To nie te czasy. Teraz chcą je co najwyżej poznać (i najlepiej w szybko, łatwo, bez wysiłku umysłowego) a wszystko ma być podane na tacy. W "erpegie" niestety też.
Bez przesady - w końcu do RPG wielu ludzi jeszcze dlatego i tylko dlatego siada, że w grze jest ogromna wolność wyboru. W innym wypadku lepiej zagrać w cRPG. Choć "rynek" jest faktycznie zepsuty, ale to wina wydawnictw (scenariusze, scenariusze i jeszcze raz scenariusze, nierzadko chamskie railroady), czasów (dawniej mało kto o sandboxach w Polsce myślał jako o odrębnym stylu gry) jak i nawyków mistrzów gry. Akurat teraz jest najlepszy czas na zmianę nawyków, bo wszystkie materiały o tym dawnym stylu gry są dostępne.

Cytat:
Pytanie czy te fabuły były faktycznie takie fajne, jako fabuły czy może dlatego, że to były "wasze" fabuły. (Przez was stworzone, na miarę waszych możliwości i to nie jest wasze ostatnie słowo! )
Dzisiaj znowu grałem w cyfrową wersję "Talizmanu" z narzeczoną i jarałem się jak głupi, jak moja Amazonka z kulą jasnowidzenia w rękach i garbusem u boku pełzała po planszy podziemi. Jasne, że przede wszystkim zachwyca fakt, że jest to moja fabuła i nikogo innego. W końcu RPG to też indywidualna rozrywka i powinna być indywidualizowana pod daną ekipę. Ciężko doszukiwać się tu obiektywności. Dlatego staram się nie oceniać, ale też nie biorę udziału w 99% sesji forumowych.

Cytat:
Ale Cluter pieprzysz, o wiele bardziej wolę mieć cel w przygodzie, niż szwendać się bez sensu z dziwnymi typami spod ciemnej gwiazdy. Poza tym jak w "Księstwach Granicznych" u ciebie, my gracze chcieliśmy wreszcie osiąść na stałe i wziąć się za lokalną politykę to zamknąłeś sesję i tyle. W "Strażnicy" też tak jest jakoś dziwnie i tylko włos dzieli naszą drużynę od PvP. "Sylvania" też padła bo nie było wspólnego celu, każdy mógł łazić gdzie chciał, robić co chciał i bawiliśmy się tylko ja i Icarius (mówię tu o drugiej części). W pierwszej części choć mieliście jeden domyślny cel, czyli dotarcie do cywilizacji, ale to wcale nie wymaga aktywnych graczy.
No widzisz, a ja tylko czekam, aż ktoś poprowadzi coś otwartego. I się chyba nie doczekam.

W Księstwach Granicznych i tak ta polityka w końcu nie wyszła, bo spiseg. A postaci aktywnie grających było w końcu ile...? Jedna? Dwie? Ale faktycznie masz rację, że do takiej gry potrzeba czasu. Na PBF kosmicznej wręcz ilości czasu. Dlatego z moim D&D chcę iść na rekord.

W Sylvanię nie grałem za długo - uciekłem przed banitami i tyle pamiętam. Sesji nie śledziłem, choć po kolejnych dwóch Fyrskara, do których zrobiłem postacie, podejrzewam, że mistrz gry za luźno podszedł do tematu prowadzenia, a szkoda.

Co do strażnicy - sami chcieliście, żebym dołączył Psionika jako nową postać, a teraz chcecie go zabić!

Cytat:
Podsumować trochę twą wypowiedz, jeśli masz fajne postacie, z fajnymi historiami, fajnymi celami i fajnych graczy umiejących te cele aktywnie realizować, bez strzałek na podłodze, to faktycznie może wyjść z tego super sprawa. Tyle tylko, że to jest taki ideał. Ja jestem już stary, żonaty i w ideały dawno przesyłem wierzyć. Wole przygotować się na bardziej realną rzeczywistość i spróbować zrobić z nią, co się da najlepszego.
Dobre podejście. Ja dalej powalczę moim erpegowym friedmanizmem, już powinienem zasłużyć jak ten ekonomista na przydomek nieszkodliwego chochlika.

Nieszkodliwego, do czasu...
 

Ostatnio edytowane przez Clutterbane : 19-03-2016 o 22:12.
Clutterbane jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem