Wątek: Deus le volt
Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 05-02-2007, 19:15   #46
Kutak
 
Kutak's Avatar
 
Reputacja: 8 Kutak jest jak klejnot wśród skałKutak jest jak klejnot wśród skałKutak jest jak klejnot wśród skałKutak jest jak klejnot wśród skał
$: 218 805
Ragnar Troens

Gdy już chciał zacząć "przemawiać" do tłumu, Arturo pociągnął go za sobą. Kto wie, może i coś w tej "zbawiennej pomocy" było prawdziwego? Chociaż w duszy Ragnar musiał przyznać, że bardziej ucieszyłaby go ta dobra gorzała... W końcu od tylu dni nie chlał! A tu pewno pełno alkoholu... Biegnąć za klechą i przepychając się między ludźmi układał już sobie swoiste menu... Zacznie od piwa, koniecznie od piwka, potem jakieś wino... Wino, miód i gorzała. A do tego hmmm... Dziczyzna? Tak, dziczyzna nadawała się idealnie!

I tak zamyślony, między marzeniami bujający, nie zauważył zbój jeden chłopca, który z ziemi w zaułku się podnosił, zbierając wcześniej monety przez innego uciekiniera rozrzucone. Na chłopaka zwrócił uwagę dopiero w momencie, gdy duchowny omijał go bokiem, i mimo wszelkich starań przeskoczyć mu się go nie udało. Potknął się, upadł jak długi, a że wąska przestrzeń między zabudowaniami nie była do końca równa- sturlał się wręcz wprost do jednego z domostw.

Z pewnością nie był to szczęśliwy dzień Troensa. Chociaż paru chętnych do bitki popędziło za samym kapłanem, nie zauważając go, to ex-więzień wylądował dokładnie w środku muzułmańskiej rodziny, wpadając na ich stół, na którym czekał już starannie przygotowany posiłek. Czterech chłopa, dziadyga jeden i bab szóstka, policzył z wysiłkiem Ragnar. No nic, musiał działać!

- Szalom!- zawołał z radością, dopiero po chwili uzmysławiając sobie, że "Arabowie witają się trochę inaczej". Dopiero gdy zaczęli go otaczać zrozumiał, że tak witają się ci śmieszni, z pejsami, no... O! Tak witają się Żydzi. A gdy jego "gospodarze" chwycili za noże zrozumiał, że wyznawcy Jahwe i Allaha nie do końca darzą się przyjaźnią.

-Salem alejkum!- krzyknął w końcu, przypominając sobie to dziwaczne sformułowanie. Nauczył go jeden z tych islamistów, co porzucił religię dla alkoholu. Człowiek mądry, wiedział co w życiu najważniejsze.

Korzystając z kilku sekund przychylności, czy raczej zdziwienia, Ragnar rzucił się w kierunku schodów, prowadzących zapewne na sam dach. Jednak nie skończył się pech uciekiniera, gdyż jeden z mężczyzn zdążył zareagować, nóż tak dziwacznie ustawiając, iż przeciął on kawałek sznura, którym Troens przewiązał swoje spodnie, by te nie opadały. Sznur upadł na ziemię, spodnie w ślad za nim...

Piski wypełniły domostwo- kobieciny piszczały z przerażenia, zaś mężczyźni próbowali zasłonić ich oczy. Ragnar jeszcze chwilę postał wyprostowany, z dumą prezentując zawartość swoich spodni, która to (zawartość, rzecz jasna) okazała się być całkiem niezłą bronią przeciw rozwścieczonym tłumom, po czym puścił się biegiem w kierunku dachu.

Ludzie w Bizancjum jeszcze wiele lat będą opowiadać o dziwnym europejczyku, który bez spodni biegał po dachach, przeskakując z jednego na drugi. Co jakiś czas machał nawet do jakiejś dziewki, która to oburzona albo ciskała w jego kierunku owocem jakimś dorodnym, albo z parsknięciem odwracała wzrok.

Wszystko jednak musi się kiedyś skończyć, więc i Troens w końcu znalazł sznur na dachu powieszony, na którym spodnie jakieś, wystawne zresztą całkiem, wisiały. Biało-purpurowe paski w prawdzie nie były w guście Ragnara, ale wiedział, że lepsze to niż z gołą dupą bieganie. Szybko więc założył je na siebie i... O proszę!

Szybko zeskoczył z dachu na wóz pełen siana, stojący pod domostwem i równie prędko z niego wyszedł, rzucając się w kierunku przebiegającego akurat obok Arturo. Z trudem w prawdzie, lecz dzięki sporemu ciężarowi ciała udało mu się zepchnąć księżulka wprost do starej i często używanej w celach libacyjnych bramy.

- I jak się uciekało?- zapytał z uśmiechem widząc, jak pogoń zaczyna przebiegać obok.
 
__________________
Kutak - to brzmi dumnie.
Kutak jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem