| Luinëhilien Drzwi karczmy się otworzyły. Wiatr zawiał na gości siedzących w pomieszczeniu. Do sali wbiegła zasłaniając głowę płaszczem młoda pół-elfka. Nakrycie osłaniało jeszcze zwierzę, które wbiegło obok niej. Po chwili wiadomo było, że jest to wilk. Ci, którzy znali się na zwierzętach, od razu rozpoznali, że jest to piękna, zadbana acz nieco wychudzona wilczyca. Po chwili pół-elfka się wyprostowała i ściągnęła płaszcz. Na oko miała ze 25 do trzydziestu lat. Jej proste, czarne włosy powiewały na wietrze jeszcze przed zamknięciem drzwi. W niebieskich oczach widać było delikatny błysk. Na jej twarzy gościł delikatny uśmiech. Ubrana była w typowy dla elfów strój podróżny do którego miała przyczepioną brożkę w kształcie wiązanki kwiatów - klejnot dusz. Znak iż jest laernesi. U pasa po lewej stronie błyszczał jej sejmitar, a po prawej stronie schowana była proca. W ręku trzymała dębowy drąg - Laskę Lasów. Na plecach miała worek z tylko jej znanym ekwipunkiem. Ogólnie wyglądała bardzo sympatycznie. Wilczyca na początku się jeżyła i warczała, ale dziewczyna coś jej szepnęła i zwierzę się uspokoiło. Popatrzyła po sali i dostrzegła stolik przy którym siedziały już dwie osoby, ale dalej były miejsca.
- Mogę się dosiąść? - Zapytała i nie czekając na odpowiedź usiadła zamawiając piwo. Siedziała w ciszy zamyślona, popijając napój i głaszcząc swoją zwierzęcą towarzyszkę.
__________________ Niczego w życiu nie należy się bać. Trzeba to tylko zrozumieć...
// Maria Skłodowska-Curie
Ostatnio edytowane przez Odyseja : 02-13-2008 o 19:33.
|