| Zauważywszy zainteresowanie jekie wywołał jego gest, Varryaalda pwoli rozejrzał się oceniając drogi ewentualnej ucieczki.
Słowa pięknej Półelfki wprawiły go w zdumienie. Nię będać pewnym czy aby napewno mówiła do niego, młodzieniec spojrzał na nią. W jego oczach, koloru brązowych jesiennych liści zobaczyła strach, przynajmniej tak jej się wydawało, gdyż twarz tajemniczego człowieka ponownie przyjeła kamienny wyraz. Chwilę jej się tak przyglądał po czym odpowiedział niskim, spokojnym głosem. -Troche.- Po czym w karczmie rozległ się trzask zamykanych drzwi. Varryaalda przyjrzał się nowemu gościowi, jednak nie rozpoznawszy w nim tego na którego czekał, oparłwszy się spowrotem o ścianę powrócił do obserwacji drzwi.
__________________ "Celem jest szczęście, brak cierpień, wszelkie przyjemności. Dlaczego mamy się bać śmierci, jeżeli gdy my jesteśmy to jej nie ma, a gdy nas nie ma, to śmierć jest?"
Epikur z Samos |