| Luinëhilien Gdy nieznajomy zaczął głaskać wilczycę, ta zawarczała niespokojnie. Jednak wyczuła w nim las, więc nie ugryzła. Pół-elfka patrzyła na to z uśmiechem.
- Coś Nuhilia budzi spore zainteresowanie wśród obecnych - powiedziała jakby do siebie i uśmiechnęła się - Rzadko się teraz spotyka osoby, które umieją docenić piękno takich zwierząt jak ona. Większość widzi w wilkach tylko zabójców - dodała z lekkim smutkiem w głosie. Zaczęła się niecierpliwić. Nie dość, że w mieście, to jeszcze w zatłoczonym budynku. - Kiedy wreszcie przestanie ten kwas lecieć z nieba - powiedziała zniecierpliwiona jakby do siebie. Zobaczyła, że wilczyca zjadła już mięso. Dopiła napój i położyła kufel na stole. Wstała i podeszła do krasnoluda.
- Przepraszam bardzo, mości karczmarzu, ale czy masz zwykłą wodę? Chciałabym napoić moją wilczycę...
__________________ Niczego w życiu nie należy się bać. Trzeba to tylko zrozumieć...
// Maria Skłodowska-Curie
Ostatnio edytowane przez Odyseja : 05-11-2007 o 20:01.
|