| Na okrzyk "Piraci" zareagowała bardzo spokojnie, jeśli nie obojętnie. Nawet nie spojrzała na człowieka, który wpadł do karczmy. Nadal popijała ale wpatrujac się w czubki swoich butów, które bez krępowania trzymała na blacie stołu. Z większym zainteresowaniem spojrzała za Angaratem, a potem za Allandrilem. Odgarnęła z czoła niesforny kosmyk włosów, któy zasłonił jej oczy. Dopiła piwo, zdjęła nogi ze stołu. Odstawiła na niego kufel, położyła monetę zapłaty. Zagwizdała. Gdzieś z krokwi zleciała jej barwna papuga.
-Zakryj piersi!- wrzasnął na całe płuca ptak. Emilia zmroziła go wzrokiem, ale wiedziała że i tak to nic nie da. Nie miała pojęcia kto nauczył ptaka tego zwrotu - miała niejasne przeświadczenie ze był to ktoś z jej 'pierwotnej' załogi, a kto nie słuzył już pod jej rozkazami.
-Milcz paskudo...- wyszeptała do ptaka.
-Maszkara!- odparł ptak. Kobieta westchnęła. Weź tu gadaj z takim gadem...
Kapitan popatrzyła krótko po reszcie swoich ludzi, po czym wyszła za dwójką mężczyzn. Dogoniła ich zaraz za drzwiami karczmy.
-Ale wam się palą łapy do roboty...- mruknęła odgarniając z twarzy kolejne kosmyki włosów.
__________________ Każdy powinien mieć motto.
Nawet jeśli jest dziwne:
"I'm greedy, not stupid..."
Widzicie? |