Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 05-14-2007, 22:09   #9
mataichi
 
mataichi's Avatar
 
Reputacja: 6 mataichi jest jak klejnot wśród skałmataichi jest jak klejnot wśród skałmataichi jest jak klejnot wśród skałmataichi jest jak klejnot wśród skał
$: 76 115
Jan Czetkowski

Obserwował w milczeniu zamieszanie jakie wywołały jego słowa.- Zadziwiające jak szybko szlachta potrafi zmienić swoje zdanie. Jeszcze przed chwilą chcieli go o głowę skrócić a teraz gorzałke w ustą wtykają.- Jan nie sadził, że tak łatwo pan Tomasz się z tego wywinie tym bardziej był zadowolony, że udało mu sie przerwać egzekucje. Kozacy nie wygladali na równie zadowolonych. Byli rozwścieczeni, czemu Jan nie dziwił sie, w końcu stracili dziesietnika i kompana. Współczuc im też nie zamierzał, w większości przepełniali go obrzydzeniem i odrazą. Nie uważał ich za osoby godne aby postrzępic na ich karkach szable.

Zamieszanie uspokoił krzyk pana Dydyńskiego, który ku zmartwieniu Jana i jemu nakazał udanie się do kwatery rotmistrza co okropnie nie wsmak mu było ale jak rozkaz to rozkaz.

- A waszeć skąd mnie znasz ?
- Bo chyba waszeć nie stąd ? Na wojnie się spotkaliśmy ?

Pan Czetkowski odwzajemnił spojrzenie i spokojnym głosem odrzekł.- Zgadza się. Byliśmy razem na drugiej dymitriadzie.-Jan robił malutkie przerwy między każdym wypowiedzianym słowem co często irytowało jego rozmówców. - Nie poznaliśmy się jednak osobiście ale przyznam się, że wiele o waszmości opowieści słyszałem.

Gdy tylko znaleźli się w kwaterach Pobidzińskiego od razu doszło do kłótni miedzy panem Dydyńskim a panem Czerwieckim toteż rozmowę musieli odłożyć na później. Zaczęto deliberować nad przyszłością Tomasza Niewiarowskiego co Jana kompletnie nie obchodziło więc przysłuchiwał się biernie rozmowie opierająć się o ścianę budynku. Dopiero gdy wieść o jakimś ważnym posłańcu przyszła ożywił się nieco pan Jan. - Zaczał rozmyślać o kolejnej wyprawie i przeciwnikowi któremu przyjdzie stawić czoła.

Gdy tylko posłanieć wszedł do kwatery Pan Czetkowski nadstawił uszy aby jak najwięcej wiadomości usyszeć nie dając po sobie poznać lekkiego podekscytowania...
 
mataichi jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem