Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 29-08-2016, 16:39   #5
Morri
 
Morri's Avatar
 
Reputacja: 1858 Morri ma wspaniałą przyszłośćMorri ma wspaniałą przyszłośćMorri ma wspaniałą przyszłośćMorri ma wspaniałą przyszłośćMorri ma wspaniałą przyszłośćMorri ma wspaniałą przyszłośćMorri ma wspaniałą przyszłośćMorri ma wspaniałą przyszłośćMorri ma wspaniałą przyszłośćMorri ma wspaniałą przyszłośćMorri ma wspaniałą przyszłość
To nie była cholerna droga do Ferris. To nie był również szpital, gdzie mogłaby się znaleźć po zmiażdżeniu przez TIR-a. O ile nie była to kostnica, w której teoretycznie powinna się obudzić. Ale kostnic nie stawiano pod rozgwieżdżonym niebem. I tak nigdzie w okolicy nie można by było znaleźć takiego nieba, za dużo świateł...
Patricia rozejrzała się ostrożnie wokół siebie.
- Toto, mam wrażenie, że nie jesteśmy już w Kansas. - powiedziała cicho do siebie, dodając sobie w ten sposób otuchy i czując jak włoski na jej przedramionach podnoszą się. Nie, nie z zimna. To był strach, który lodowatą kulą obudził się gdzieś w jej trzewiach.

Nie skręciła na przeciwny pas ruchu z powodu braku umiejętności, ale pierwotnego lęku, który obudził się w niej na widok przerażającej twarzy. Nie, Patricia nie wiedziała, jak powinno odczuwać się coś pierwotnego, ale to musiało być właśnie to. Bo jak inaczej nazwać fakt, że zupełnie wyłączyła myślenie i pozwoliła zawładnąć nad swoim ciałem jakimś dzikim instynktom, skłaniającym ją do ucieczki? Tak, jakby jakaś wyższa siła, ale zupełnie nie związana z czymś boskim, nakazała jej zachować się irracjonalnie. Nie, nie było w tym nic boskiego, prędzej diabelskiego.
Blondynka nie musiała szczególnie wysilać się, aby przypomnieć sobie makabryczną twarz, która pojawiła się na jej przedniej szybie. Obawiała się, że tego widoku nie zapomni do końca życia, bo obraz wręcz wypalił się w jej głowie. Twarz bez ust, z widocznymi dziąsłami, ohydna i przeżarta, niczym zgniła. Tricia znowu poczuła kulę lodu w żołądku, ukłuła się więc paznokciem w dłoń, tłumiąc mdlące uczucie bólem.

Podniosła się ostrożnie i powoli z ziemi, czując słabość w swoich mięśniach. Żołądek próbował zmusić ją do torsji, jednak póki co udało się jej nie witać resztek obiadu. Patricia w miarę swoich możliwości dokładnie obejrzała całe swoje ciało, nie znalazła na nim jednak żadnego nowego zadrapania, nie mówiąc o ranach. Zupełnie tak, jakby wcale nie wjechała pod jadącego z naprzeciwka TIR-a. Rozejrzała się jeszcze raz. Nie poznawała tej okolicy, ani nie widziała nigdzie w pobliżu ani swojego samochodu, rozbitego, czy też nie, ani nawet TIR-a, pod którego teoretycznie wjechała.
Czy przeleciała przez drogę i uniknęła kolizji? Czy to oznaczało, że kierowca ciężarówki gdzieś ją wywiózł i porzucił? Czy sam był w szoku? Czy ona po prostu zaszła daleko od miejsca wypadku? A jeśli wypadek miał miejsce, to dlaczego była TU? I w zasadzie gdzie było owe TU?! Była sama, w miejscu, którego nie rozpoznawała, nie mając nigdzie w pobliżu nawet skrawka swojego bagażu. Nie miała żadnego punktu zaczepienia. Czy jeszcze żyła? Czy to było piekło? Czy może po prostu oszalała?
Zamiast odpowiedzi w głowie Trici piętrzyły się kolejne pytania podszyte echem narastającego przerażenia i paniki.
 
__________________
"First in, last out."
Bridgeburners

Ostatnio edytowane przez Morri : 29-08-2016 o 16:47.
Morri jest offline