| Ivan wskazał na Wolfenburg ręką i wyszarpnął swoją szablę, uśmiechnął się wrednie, brakowało mu dwóch zębów. - Chodźmy tam zarżnąć paru paskudników! - powiedział po swojemu, to było pewne że go nie zrozumieją ale przynajmniej liczył na to że jego gest zostanie rozpoznany.
On, Ivan Wassirinowicz Groblov nie będzie uciekał przed jakimiś podłymi zwierzoludzimi, o nie, co to to nie, nie pozwalała mu na to jego kozacka duma. -Ursun, Dazh i Tor nas poprowadzą! |