Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 22-05-2007, 16:56   #38
Tsumanu
 
Reputacja: 48 Tsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodze
Terry po raz kolejny spojrzał w kierunku błyszczącego przedmiotu na horyzoncie i stwierdził, że nie jest tak daleko. Nagle coś przeskoczyło mu w głowie i przypomniał sobie, że to był ledwo widoczny przedmiot na horyzoncie, a teraz był pół kilometra od nich. Nie zbliżał się jednak na tyle szybko by było to aż tak zauważalne na pierwszy rzut oka. Natychmiastowo zapomniał o głupich kazaniach siostry na 100% wielokrotnie przełożonej i zajął się obserwacji dziwnego zjawiska.

Dziewczyna szamanowi wydała się naiwną słodziutka blądyneczką. W jednej chwili wygłasza kazania, którymi najlepsze klechy z Salt Lake City i nazywa jego wiarę przekazywaną z pokolenia na pokolenie przez najznamienitszych członków jego plemienia szaleństwem, a w drugim momencie odwala z "Cześć jestem Elizabeth". Może to jej się pomieszało w głowie? W sumie to przed chwilą prawie konała... Nie ważne, została zesłana przez duchy i tak ja trzeba traktować. Była darem od jego opiekunów. Nagle coś zwróciło uwagę szamana na Kowboja. Siedział cicho, co rzadko się zdarza u białych ludzi przemierzających pustynię. Gapił się w coś z niesamowitą namiętnością. Na pustyni to ważne, żeby obserwować wszystko co się dzieje. Również spojrzał w mniej więcej tym samym kierunku i zaczął szukać tego czegoś co tak namiętnie wypatrywał Kowboj. Nie tak daleko przed nimi coś pomiędzy kamieniami i piaskiem odbijało coraz słabsze światło słońca. Światło było niestety tak bardzo rozproszone, że nie był w stanie dokładnie określić jak daleko to jest, ale było dość blisko. Nie było natomiast duże, coś wielkości puszki. Z pewnością było z metalu, powyginanego metalu, a przynajmniej zaokrąglonego.

Elizabeth poczuła jakąś przyjaźń do szamana. Co prawda był szalony, ale wydawał się miły. Z pewnością, gdy zobaczy jaki jest pan zrozumie, że się myli. Do tego czasu musi nad nim czuwać żeby widział na jej przykładzie jaka to radość być sługą pana. nagle jednak odwrócił od niej wzrok i zaczął się gapić w to samo co... no właśnie, on się nie przedstawił. Dziwny człowiek, opuszczony przez pana. zamknął się w sobie i uważa, że wszyscy są wrogami. Nie zna pana i myśli, że wszyscy są jego wrogami. Boi się zaufać. Wszyscy opuszczeni przez pana tak mają. Trzeba mu pokazać, że komuś na nim jednak zależy!

________________________________________________

Zawarłem przemyślenia waszych postaci w tekście. Mam nadzieję, że nikogo to nie razi. Oparłem się o dotychczasową grę i historię postaci.
________________________________________________
Proszę pisać następująco:
Wolny tekst: Brak zmian
Rozmowa: -(kreska) Kursywa
Myśli: Tekst pogrubiony
 

Ostatnio edytowane przez Tsumanu : 22-05-2007 o 16:59.
Tsumanu jest offline