Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 17-12-2016, 22:44   #7
xeper
Warhammer
 
xeper's Avatar
 
Reputacja: 42510 xeper ma wspaniałą reputacjęxeper ma wspaniałą reputacjęxeper ma wspaniałą reputacjęxeper ma wspaniałą reputacjęxeper ma wspaniałą reputacjęxeper ma wspaniałą reputacjęxeper ma wspaniałą reputacjęxeper ma wspaniałą reputacjęxeper ma wspaniałą reputacjęxeper ma wspaniałą reputacjęxeper ma wspaniałą reputację
- Co!? - zaczytany młodzieniec zerwał się na równe nogi i z przestrachem popatrzył na zaczepiającego go Wolfganga. Zmrużył oczy ukryte za grubymi, kryształowymi szkłami i przyglądał się uważnie. - Ale o co chodzi? Jakie góry? Kto?
- Ach tak, rozumiem - w końcu do niego dotarło. Przy stoliku, który zajmowali woźnice, jeden z nich wybuchnął głośnym śmiechem, gdy drugi wstając, zahaczył o krzesło i wywrócił się na podłogę. - Więc ja... Dopiero zacząłem czytać - okularnik schował księgę do torby, którą nerwowo obracał w rękach. Potem wcisnął ją pod pachę. - Za dużo nie wiem w tym temacie. Ależ już późno. Pójdę już spać. Dobrej nocy.


Szlachcianka obdarzyła Lothara długim, lustrującym spojrzeniem, wcale nie kryjąc się z oceną. Najwyraźniej ta nie wypadła zbyt pomyślnie, gdyż jak na gust szlachcica ukłon głowy jaki wykonała w odpowiedzi na jego powitanie był zbyt płytki. Potem w ogóle nie zwracała uwagi na Essinga, dokańczając swój posiłek, złożony z obgotowanego w winie kurczaka, który spożywała drobnymi kęsami korzystając ze srebrnych sztućców. Szlachcic wdał się w rozmowę z baryłkowatym karczmarzem - ten przynajmniej był na tyle obyty, że od razu przyjął służalczą postawę, co Essinga mile łechtało.

- Ach wielmożny Panie, wiele rzeczy się dzieje. Chociażby w Blutroch, gdzie wszyscy się pochorowali tak bardzo, że umarli. Przed śmiercią na ich skórze pojawiały się czerwone plamy. Dobrze Paniczowi radzę od takich ludzi trzymać się z daleka. Ale cóż to Waszą Miłość obchodzi, prawda? Ale z pewnością słyszał wielmożny Pan o tym zdarzeniu z Silberwurt! Kobieta urodziła tam dzieciaka z ogonem! Cóż mówię, z trzema ogonami. Nim dwa dni minęły już spalili ją na stosie z przeklętym pomiotem. Sam Teodor Heinzdork, tenże znamienity łowca czarownic dozorował palenie, a to przecie nie minęły dwa miesiące od czasu gdy wydał wyrok na całą wieś, jak jej było? Nie pamiętam. A już wiem! Teufelfeuer! Tak jest. I to za co? Mieszkańcy, co do jednego wyznawcami jakiegoś krwiożerczego boga byli. Sigmarze chroń nas przed takowymi. Mięso surowe wcinali jak moje króliki marchewkę. Tak było. I lasy są niebezpieczne. Paniczowi droga dokąd wypada? Do Aldorfu? To lepiej dyliżans wciąć, chociażby ten od tych dwóch opijusów. Bezpieczniej będzie, niż samemu chodzić. Bo kto w las wlezie, tego zwierzoludzie na kiełbasę przerabiają, tak słyszałem...

- A cóż ja jestem, żeby o gościach gadać? Przecie oni u mnie, podobnie jak Wy, Wielmożny Panie dopiero z dwa kwadranse siedzą. Ja znawcą charakterów nie jestem albo z wyglądu nie umiem powiedzieć czy człek szkaradny ma charakter czy gołębią naturę. Na przykład na Was patrząc, to uznałbym żeście niezbyt bystry, a przecie wybitny umysł w Waszej głowie siedzi...


Słysząc pytanie Zinggera, kontemplujący swoje wino fircyk odwrócił się. Przez chwilę patrzył na Bernhardta, jakby chciał ocenić jego karciane umiejętności. Podkręcił wymuskany, wąski acz długi wąsik i podniósł rękę w górę.
- Zagrać? - zapytał z obcym akcentem, który zorientowani w temacie natychmiast przypisaliby do północnego Montfort, ale dla Zingerra brzmiał po prostu bretońsko. - Qui. Zagramy, ale w co? Bo tego waszego krasnoludzkiego quinta nie trawię. Może kwindecza? Albo piquet? A może w tradycyjny wista?

Stanęło na wiście, do którego dołączyli jeszcze Axel i Leopold. Bretończyk nazywał się Phillipe Descartes i podczas tasowania, rozdawania i samej rozgrywki nieustannie gadał z tym swoim wkurzającym akcentem. Opowiadał, że jest sierżantem najemników księcia Parravonu Eugene de Breville, tylko wojna mu się znudziła i wziął się za podróżowanie i zwiedzanie obcych krain. Zmierzał do Altdorfu odwiedzić starego przyjaciela, krasnoluda Skalfkraga Bargnissona. To wszystko opowiedział, przegrywając dwa rozdania i tracąc 9 szylingów. Kolejne wygrał, zgarniając 5 szylingów. - A może by podniesieć stawkę? - zapytał.
 
__________________
Dosyć zajęty w życiu. Mało czasu. Będą opóźnienia z odpisami.

Ostatnio edytowane przez xeper : 31-01-2017 o 12:48.
xeper jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem