Wątek: [autorski] 8dni
Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 25-05-2007, 21:20   #10
Sir_herrbatka
 
Reputacja: 1125 Sir_herrbatka ma z czego być dumnySir_herrbatka ma z czego być dumnySir_herrbatka ma z czego być dumnySir_herrbatka ma z czego być dumnySir_herrbatka ma z czego być dumnySir_herrbatka ma z czego być dumnySir_herrbatka ma z czego być dumnySir_herrbatka ma z czego być dumnySir_herrbatka ma z czego być dumnySir_herrbatka ma z czego być dumnySir_herrbatka ma z czego być dumny
Impreza była słaba. Oczywiście alkohol lał się szerokim strumieniem, muzyka choć tandetna to jednak rytmiczna i taneczna...

Nie lubię tańczyć, a rytm to dla mnie w muzyce za mało.

Impreza była słaba nie tylko dla mnie, czuło się tutaj napięcie, jakiś rodzaj napięcia i niepokoju. Byłem tutaj obcym, chyba nawet wrogiem. Na pewno kimś kogo się boi, ale kimś kogo się nie szanuje.

Nie lubię tańczyć, jestem dziwny, jestem wrogiem. Łatwo zostać obcym, wystarczy że w tej drobnej chwili jest się innym niż całe otoczenie. A w tedy otoczenie zamiast zajmować się tym czym chce się zajmować, obserwuje twoje ruchy. Takie samo spojrzenie widziałem wiele razy, skupione spojrzenie mierzące zza muszki i szczerbinki. Sam tak celowałem.

„My target on you
Aimed at your head”

Nie, na tej imprezie nie dało się dosłyszeć „Killing Is My Business...” ale wciąż przychodziło mi to na myśl. Nie tak łatwo zapomnieć gdy wciąż chce się pamiętać-w jakiś sposób.

Tymczasem Adam mi znikną. Popełniłem błąd, wielki błąd. Zostawiłem to. Pomyślałem że będzie dobrze, że w końcu się pogodzi z samym sobą, może nawet przebaczy albo przynajmniej zapomni bo chyba nie chce już pamiętać. Byłem tak zmęczony, sparaliżowany... teraz myślę że strachem.

„Paralyzed with fear
Feel velocity gain
Entering a near
Catatonic state
Pressure of the sound
Roaring thru my head
Crash into the ground
Damned if I'll be dead”

Nie, na tej imprezie nie było też „High speed dirt”. Zresztą sam nie wiem, wtedy megadeth cały czas chodziło mi po głowie. Głośniej nawet niż prawdziwa muzyka którą mogłem usłyszeć.

Impreza mijała, powoli odpływała. Na koniec został tylko schlany w trupa Adam oraz kilku innych niedobitków którzy z dawali się być ledwo przytomni. Ja sam dla odmiany byłem trzeźwy jak świnia co okazało się bardzo przydatne.

Rzygał i to kilka razy. Pijany człowiek to jednak żałosny widok, gdy zatacza się i coś bełkocze...

Drzwi, były wyzwaniem. Miałem ochotę je wyłamać co w sumie nie byłoby takie trudne ale naraziło by Adama na kolejne wydatki. Jakoś udało się je otworzyć bez tego. Nie pamiętam jak. Zresztą, nie wiele pamiętam z całej tej nocy.

Kilka rzeczy zostało w mojej głowie. Pamiętam, że zastanowiłem się co zrobił ze starymi zdjęciami. Pamiętam że przeszła mi przez głowę dziwna myśl, że Ewa została stworzona z Adama.

Więcej nie chcę pamiętać. Nawet tego do końca nie chcę pamiętać. A jednak, mimo wszystko nie potrafię zapomnieć.

To jednak nie jest takie proste. Nie jestem wszechmocny. Chciałbym być Bogiem. Takie człowiecze pragnienie jak to ujął Adam.

Więc wróćmy jeszcze raz do mojego prywatnego wszechświata...
 
__________________
Arriving somewhere but not here
Sir_herrbatka jest offline