Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 19-01-2017, 05:24   #5
kinkubus
 
kinkubus's Avatar
 
Pobudka pachniała i smakowało koszmarem. Dziewczyna o śliskiej, turkusowej skórze chciała wybudzić się z niego jak najszybciej, ale mętlik w głowie skutecznie ten proces spowalniał. Wciąż widziała dziwne, zamglone kształty, które nieprzyjemniej wpatrywały się w nią z każdej strony i nie dawały po sobie poznać, czy są przyjazne, wrogie czy też tak naprawdę jedynie przewidzeniem. W głowie szumiało, ale w niczym nie przypominało to przyjemnego dźwięku nadmorskich fal, które tuliły ją do snu każdego wieczora oraz tak samo przyjaźnie witały kolejnego ranka.
Dłuższą chwilę zajęło, zanim zorientowała się, że nie leżała na złocistych piaskach plaży, a zimnych i nadgniłych dechach jakieś nieznanego pomieszczenia, zaś wokół niej znajduje się jeszcze trójka innych osób, których w życiu na oczy nie widziała. Wystraszyła się ich, jak w zwyczaju miała młodziutka wodnica, widząc nieprzyjaźnie wyglądających obcych i to jeszcze w takim miejscu. Podczołgała się bliżej ściany, blokującej jej dalszą ucieczkę. Tkwiła tak w bezruchu, bacznie obserwując towarzyszy niedoli, dopóki nie usłyszała kroków...

Głupio pomyślała wcześniej. Jeżeli był tutaj ktoś, kogo powinna się bać, na pewno stał teraz w drzwiach i ściskał groźnie bicz. Zaczął krzyczeć i przeklinać, wodnica miała problem z ułożeniem jego słów w spójną całość w czym nie pomagał siny ja kwiaty bzu, pulsujący bólem guz. Dziewczyna pogładziła się po głowie błoniastą dłonią, ale ulżyć nie zdążyła, gdyż jak tylko dotknęła czoła, agresywny człowiek wygonił ich na zewnątrz, prosto na pokład wypełniony po brzegi równie strasznymi korsarzami, co ich bosman.
Wszyscy patrzyli z drwiną, tak, że wodnica miała ochotę się skurczyć, albo najlepiej zniknąć. Mogła zaryzykować i spróbować dać nura do wody, ale za bardzo się bała i do tego nigdzie nie widziała swojej kuszy, której nie chciała zostawiać w tym dzikim miejscu. Po całym, kolekcjonowanym miesiącami ekwipunku zostały jej ledwie dziurawa koszula, wytarte spodnie i pas, który to wszystko spinał, żeby zbyt luźne ubranie nie zsunęło się z wychudzonego ciała.
Zamiast odważnej ucieczki, położyła błoniaste uszyska po sobie i unikała wzroku niczym ognia, uciekając rybimi oczami od każdego, z kim miała nieprzyjemność zejść się spojrzeniem.

Zaprowadzili ich do kapitana. Robił wrażenie, wyglądał, jakby mógł zgnieść ją w dłoni i nawet się przy tym zbytnio nie namęczyć. Głos kapitana obijał się w głowie głośnym echem, podczas gdy wodnica starała się usilnie zapamiętać jego imię, obawiając się, że jeżeli uniknie jej ten szczegół, dostanie po głowie, albo nawet gorzej.
Nie zorientowała się nawet, że stoi przed nimi ktoś nowy, dopóki nie zaczął kolejnego zdania. Wydawało się, że najważniejsze do niej dotarło; mieli wspiąć się na bocianie gniazdo. Nie była pewna, gdzie to miejsce się znajduje, ale wystarczyło powędrować wzrokiem za innymi. Wysoko nad pokładem, praktycznie najwyższy punkt na całym statku.
Zacisnęła ostre zęby. Zadanie należało do trudnych, szczególnie, że podłożem ciągle zarzucało na boki, gdy kolejne fale obijały się o burtę. Nie zdążyli nawet poznać swoich imion, a już musieli konkurować o pozycję wśród załogi z którą wodnica nie chciała mieć nic wspólnego.

Dziewczyna popatrzyła na rywali. Tylko jeden z nich wyglądał na takiego, który byłby w stanie sprostać zadaniu. Rozejrzała się szybko po otoczeniu, próbując znaleźć najlepszą drogę na górę. Braki w sile nadrabiała zwinnością oraz spostrzegawczością i właśnie nimi chciała spróbować się wysłużyć, by prześcignąć resztę. Dużo czasu do namysłu nie było, mężczyzna z biczem krzyknął, a wodnica ruszyła jak na rozkaz wcześniej upatrzoną ścieżką.

 

Ostatnio edytowane przez kinkubus : 21-01-2017 o 03:33.
kinkubus jest offline