Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 21-01-2017, 17:50   #4
Kaworu
 
Kaworu's Avatar
 
Reputacja: 2578 Kaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputację
Pauline leżała w wannie. Pachnące przyjemnie bąbelki i ciepła woda muskały jej ciało, gdy wcierała w nie specjalne kosmetyki. Za oknem była zima, a ona siedziała sobie w wannie swojego londyńskiego mieszkania i zażywała rozkosznej kąpieli. Nie mogło być lepiej.

MacMoorówna była może szlachcianką-intelektualistką, ale to nie znaczyło, że proste przyjemności życia miały ją ominąć. Potrafiła docenić dobrą kąpiel, miękkość ręcznika, ciepło suszarki do włosów. Przede wszystkim jednak najbardziej ceniła zasiadanie w głębokim, wygodnym fotelu przed kominkiem w swojej bibliotece i czytanie literatury – naukowej lub powszechnej. W swojej ojczystej Szkocji mogłaby spędzić czas z rodziną, ale tu, w nieco obcym – pomimo wielu lat – Londynie książki były jej najwierniejszymi towarzyszami.

Nie znaczy to jednak, że jedynymi. Choć nie mogła nauczać na Oxfordzie, to doktorat z historii starożytnej i znajomość kilku języków bardzo jej się przydały jako członkini Oriental Clubu. Sama nie podróżowała, ale lubiła rozmawiać z jego bywalcami o ich podróżach, odkryciach, obcych kulturach i ludziach, których spotkali w odległych krainach. Po części miejsce spotkań dam i dżentelmenów, po części organizacja naukowa, Club z pewnością był tą komórką społeczną, z której członkostwa doktor historii czuła się dumna.

Pauline szykowała się właśnie na otwarcie nowej wystawy – dotyczącej kultury i cywilizacji Majów. Po zakończonej kąpieli, gdy wytarła włosy ręcznikiem i założyła szlafrok, udała się do swojej garderoby, by wybrać suknię. Po chwili namysłu zdecydowała się na czarną i takież buty na obcasie. Po nałożeniu standardowego makijażu – koniecznie z różem, by zarumienić wiecznie blade policzki – ubrała się w ciepły płaszcz z futra norek i nałożyła szal z lisiego, czerwonego futra. Gdy zrobiła się na bóstwo, zadzwoniła po taksówkę. Miała ochotę być najpiękniejszą kobietą na wystawie.

~*~

Wystawa była bardzo ciekawa, musiała wyznać. Posągi, płaskorzeźby i zdjęcia fascynowały ją niezmiernie – zarówno jako kobietę o wyrobionym poczuciu smaku, jak i jako historyka i archeologa. Trochę żałowała, że sama nie może się pochwalić podobnym odkryciem, ale była nieco zbyt wygodnicka, by przemierzać południowoamerykańską dżunglę i przez kilka miesięcy szukać ruin. Jako intelektualistkę i damę, teoria interesowała ją znacznie bardziej niż praktyka.

Miała dwa ulubione egzemplarze w kolekcji – wielki posąg kapłana i kryształową czaszkę. Z tych dwóch czaszka chyba bardziej jej się podobała – znów, z przyczyn czysto estetycznych.

Rozmyślała trochę nad cywilizacją Majów. Z jednej strony potrafili budować wielkie kamienne budowle nie ustępujące niczemu dziełom takich cywilizacji jak Egipcjanie czy Rzymianie, posiadali wiedzę naukową i rozbudowaną kulturę, z drugiej zaś byli żądni i prymitywni pod względem moralnym. Ale, czy naprawdę mogła ich oceniać? Czy jej ukochane Imperium Rzymskie nie broniło niewolnictwa, oferowało obywatelstwo tylko wybranym i nie organizowało krwawych walk w Koloseum? Czy Europę – najwyżej rozwinięty kontynent w dziejach – nie trawiły wojny religijne, Inkwizycja i mroczne wieki, które trwały blisko tysiąc lat? Jako Europejka, kim była, by mówić że Majowie byli prymitywni?

Z tą nieco filozoficzną, nieco pesymistyczną myślą zakończyła oglądanie wystawy.

~*~

Spotkanie z profesorem Smithem i znajomymi w Museum Tavern było przyjemne. Miło było gawędzić z bliskimi osobami, popijając jednocześnie gorąca herbatę z przyprawami korzennymi. Gdy profesor zaproponował im obecność na swoim wykładzie, Pauline kiwnęła zachęcająco głową. Oczywiście, musiała być na takim wydarzeniu, nie ma mowy, że nie.

Franz zaoferował także kulig. Kobieta zastanowiła się chwilę nad tym, po czym znowu kiwnęła głową. Nie widziała powodu dla którego tak niewinna zabawa nie miałaby się odbyć – nawet jeśli niektórzy mogliby ją uznać za dziecinną i nie przystająca do godności szlachcianki.

- Nie mam nic przeciw kuligowi – postanowiła zabrać głos, by podkreślić swój gest – Wracając do wykładu, profesorze, czy mógłby mi pan zdradzić jego tematykę? Pana wiedza jest zaiste rozległa i ciężko mi zgadnąć czego mógłby dotyczyć. Myślę, że wszystkich nas to fascynuje – spojrzała po zebranych, uśmiechając się do nich.
 

Ostatnio edytowane przez Kaworu : 21-01-2017 o 18:15.
Kaworu jest offline