Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 22-01-2017, 22:17   #6
czajos
 
czajos's Avatar
 
Reputacja: 601 czajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemu

Noc sylwestrowa

Bale, gra orkiestry, szum ludzkich rozmów, piękne suknie i piękne kobiety to właśnie czyniło życie godnym zainteresowania. Carter właśnie wkroczył do sali, złożywszy Księciu i jego małżonce głęboki ukłon, a następnie przyjacielski uścisk dłoni. Podziękował za zaproszenie i zanurzył się w tłumie bawiących się już ludzi. Chwała Stwórcy jego pojawienie się nie wywołało takiego poruszenia jak zwykle, na tego typu przyjęciach, by otrzymać Książęce zaproszenie, trzeba okazać się zaprawdy wysoko postawioną, bądź znaną, personą, więc nie musiał martwić się pytaniami o datki czy granty naukowe. Co prawda kilka starszych dam obruszyło się jego widokiem ale przypuszczał, że była to raczej kwestia jego nietypowego stroju. W morzu czerni, szarości i brązów śnieżnobiałym garnitur Geogra wybijał się z tła, a efektu dopełniał intensywnie niebieski krawat, dopasowane do niego kolorystycznie buty i srebrna kamizelka. Całość była wykonana z najlepszych materiałów znanych ludności Imperium co widać było na pierwszy rzut oka i idealnie dopasowana. Dłoń Cartera znaczył też sygnet rodowy,a w kieszeni spoczywał piękny srebrny kieszonkowy zegarek.

W willi Cartera

George wstał jak zwykle wcześnie, słońce ledwie znaczyło linie horyzonty szkarłatem. Sylwester nie zostawił po nim takich śladów jak nareszcie towarzyszy z którymi balował. Ból głowy co prawdę delikatnie ćmił w skroniach ale była to w najgorszym razie lekka niedogodność. O godzinie dziesiątej George był już przy śniadaniu w jednej dłoni trzymając kubek czarnej kawy, a w drugiej dzisiejsze wydanie gazety. A jako, że fotel był niezwykle wygodny, a pomieszczenie w którym przybywał było rozgrzane płonącym w gigantycznym kominku ogniem jego myśli zaczęły wędrować. Rozmyślał na temat wczorajszej, a właściwie już dzisiejszej, nocy spotkanych na niej ludzi i przyjaciół. Wspominał rozmowy z Zamoyskim, dzikie pląsy na które wyciągała go Rita, uzewnętrznianie się pijanego Franz, miła Pannę Macmoor i zachwycającą Eleonore. Właśnie na tej ostatniej zatrzymały się myśli młodego Cartera i szczerze nie były one w tym tonie których można by się spodziewać. Carter miał potworne nie dające się zbyć argumentami wrażenie, że piękna Lady Eleonor Fitzalan-Howard nie traktuje go poważnie, gorzej myślał, że szanowna Panna nim pogrywa, a tego nienawidził najbardziej w świecie. Przypominał sobie lata swojego dorastani, jego rodzicię zmarli gdy był jeszcze młody więc gigantyczna fortuna rodu wpadła w jego ręce już w jego szesnaste urodziny. Od tego czasu na każdym kroku ktoś chciał go wykorzystać, zmanipulować czy wyciągnąć od niego pieniądze, najadł się po uszy nie szczerej uprzejmości, fałszywych zalotów czy innych prób grania na jego uczuciach. Lady Eleonoro wiele więc straciła w jego oczach przez ten jeden krótki wieczór. Zaskakująco wiele zyskała natomiast jego kuzynka, jej nie skrywana niczym otwartość bezpośredniość i żywiołowość bardzo pasowała Carterowi i żałował on, że nigdy nie udało mu się jeszcze spotkać takiej kobiety która to nie była by z nim spokrewniona. Rozmyślania przerwała mu ciche pukanie, a następnie do pomieszczenia wślizgnął się jeden z jego lokali.

- Panie Carter sanie są już przygotowane, jeżeli jest Pan gotów możemy wyjeżdżać - powiedział do młodego miliardera i skłonił się lekko.
- Jestem gotowy Zabydeuszu - powiedział Carter i podniósł się niechętnie z fotela - Przypomnij mi co jest dziś na liście -
- Dwunasta, przyjęcie noworoczne i przemowa przed pracownikami. Czternasta spotkanie z ławą zarządu. Piętnasta Lunch z Panem Kingston. Szesnasta ……..


Wystawa

Na wystawie Carter pojawił się, jak zwykle, z opóźnieniem tym razem ciesząc się, że nie musi oczekiwać w tłumie przed galerią na jej otwarcie. Pomijając już fakt, że było potwornie zimno nie wiedział jak zmierzyć się z Eleonorą i resztą znajomych. Chwile które spędził jednak przed wejściem w zacinającym wietrze skłoniła jego mózg do myślenia, i postanowił on podejść do sprawy z Lady Fitzalan-Howard na spokojnie wszak przecież nie był on nieomylny, a pierwsze wrażenie nie przedstawia całej prawdy o osobie.

Całości wystawy przyglądał się z ciekawością, do niedawna tego typu tematyka wcale go nie interesowała, jego życie krążyło wokół jego pracy i całość zmienił dopiero Profesor Smith który to przedstawił mu cudowny świat orientu. To właśnie z Profesorem spędził większość czasu na wystawie dyskutując z nim o przedstawianych przez oprowadzających ich po galerii ludziach faktach i teoriach, z radością przyjął też zaproszenie na późniejsze wyjście do Museum Tavern.



Kolacja

- Jak już wcześniej mówiłem dziadku z pewnością się na nim pojawię, nie widzę możliwości bym mógł ominąć oratorskie przedstawienie które szykujesz przez tyle tygodni. - odpowiedział Carter na pytanie Profesora o obecność na wykładzie, już wcześniej wszyscy zauważyli, że Carter tytułuje Profesora per “dziadku” i chociaż na początku wszystkich z pewnością to dziwiło, udało im się jakoś przejść z tym do porządku dziennego. Carter widocznie bardzo dobrze zaprzyjaźnił się ze starym uczonym, a ten zdawał się odnajdywać w tym wiele radości.
- A co do kuligu też uważam, że to świetny pomysł. - powiedział słysząc rozpoczynającą się w temacie dyskusje - By nie narażać jednak naszych Pań na zbyt długie przebywanie na mrozie proponuje zorganizować go na tyłach mojej posesji. - powiedział rozsiadając się wygodnie w fotelu - Jak z resztą wiesz Franz, lasy za nią są naprawdę urokliwe, a i myślę, że ogrody nawet i zimową porą byłyby w stanie zapewnić nam dość atrakcji. - w głosie Cartera nie dało się wyczuć żadnej pychy, przedstawiał on wszak tylko fakty, jego posiadłość skryta była w Richmond Park i otaczały ją piękne lasy jednego z największych ogrodzonych parków miejskiego europy, a jako, że Carter rokrocznie umieszczał w jego kasie pokaźną darowiznę to w jego wnętrzu pozwalano mu na naprawdę wiele.
 
__________________
Nowa sesja dark sci-fi w planach zapraszam do sondy

Ostatnio edytowane przez czajos : 24-01-2017 o 10:25.
czajos jest offline