Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 24-01-2017, 13:40   #12
Tom Atos
 
Tom Atos's Avatar
 
Reputacja: 4360 Tom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputację
Atrakcjom nie było końca. Ledwie skończył się kulig w posiadłości Georga Cartera, a już nadszedł termin prelekcji profesora Smitha w Imperial Institiute. Gdybyż jeszcze nie było tak koszmarnie zimno. Franz zdążył się już odzwyczaić od takich mrozów. Choć słyszał, że ponoć klimat się oziębia. Cóż … może to była prawda.

Usiedli przy stoliku wszyscy znów tą samą szóstką przyjaciół, choć może co do niektórych ów wyraz był na wyrost, ale w sumie Franz cieszył się z ponownego spotkania, zarówno z dziewczyną ze Szkocji, jak i z wąsatym Polakiem. Przekąszając przystawki von Meran słuchał przemowy profesora z rosnącym zdumieniem. To nie było podobne do nobliwego Julesa. Poltergiesty? Podejrzane zdjęcia? Nie to żeby nie ufał wiedzy profesora, ale takie zdjęcia można było bardzo łatwo sfabrykować. Wystarczyło nałożyć na siebie klisze. Co więcej stare aparaty potrzebowały dużo czasu na naświetlenie i ruchome obiekty często nie naświetlały się do końca. U siebie Franz miał całkiem sporo takich nieudanych zdjęć.

Jednak entuzjazm Smitha był tak szczery i radosny, że Franz dyplomatycznie przemilczał swoje wątpliwości. Po co było staremu przyjacielowi psuć wieczór. I dobrze uczynił, bo dzięki temu spędził kolację w miłej i sympatycznej atmosferze.

Beztroska skończyła się 6 stycznia rano, gdy przeczytał The London Herald. Przeczytał dokładnie obydwie strony szukając, jakichś dodatkowych informacji. Sam nie wiedział czemu, ale artykuł o brutalnym zabójstwie w hotelu skojarzył mu się ze śniadym mężczyzną, który przyglądał im się na prelekcji.

W zamyśleniu złożył gazetę i odłożył na stolik, gdy to zrobił Ben przyszedł z liścikiem od profesora. Franz z niepokojem rozerwał pieczęć i szybko przebiegł wzrokiem po krótkiej wiadomości.
- Czy posłaniec jeszcze jest na dole? – rzucił patrząc na lokaja.
- Nie Sir. Wręczył wiadomość i odszedł.
Franz rzucił się ku oknu i wyjrzał na zewnątrz. Lecz prócz wirujących płatków śniegu nikogo nie dostrzegł na ulicy.
- Rita! – zawołał – Czy mogłabyś na chwilę przyjść tu do mnie!
Zawołał do panny Carter. Gdy przyszła bez słowa podał jej gazetę, a następnie liścik.
- Sądzę że powinniśmy powiadomić wszystkich z naszej szóstki. Najlepiej spotkać się tutaj i omówić co z tym fantem zrobić.

Sięgnął po telefon by wybrać pierwszy z numerów. Zanim zdążył podnieść słuchawkę aparat się rozdzwonił. Nie tylko on czytał poranną gazetę, jak się okazało.
- Tak Eleonor. Tak … właśnie z Ritą przeczytaliśmy. Przyjeżdżaj jak najszybciej. Czekamy.

Wkrótce także reszta przyjaciół profesora została powiadomiona o spotkaniu.
- Muszę wyjść na chwilę Rito. – rzucił pośpiesznie do dziewczyny - Wrócę najwyżej za godzinę. Chcę porozmawiać z tym sierżantem Rigbym.
Powiedział i już go nie było.

Sierżant Rigby, okazał się być młodym policjantem, który już na pierwszy rzut oka robił wrażenie nadgorliwego. Wynikało to zapewne z faktu, że pracował w policji dopiero od kilku miesięcy. Wydawał się jednak bystry i przedsiębiorczy. Sprawę podpalenia domu znanego naukowca traktował bardzo poważnie.


Sierżant twierdził bez żadnych wątpliwości, że to było podpalenie. Wewnątrz zgliszczy, gdyż dom profesora to w tym momencie było tylko kilka osmolonych desek i kupa gruzu, znaleziono potłuczone butelki. Ich zawartość była badana, ale Rigby uważał, że to była prawdopodobnie benzyna.
Niestety nie wiadomo było, kto mógł dokonać podpalenia. Sąsiedzi widzieli tylko mężczyznę, który z opisu przypominał Beddowsa, jak wymyka się z domu tuż przed wybuchem pożaru. Sierżant jednak nie uważał, aby to był on. Znał przelotnie Beddowsa i wiedział, że to był lojalny sługa i przyjaciel profesora.

Policja nie miała niestety żadnych informacji na temat Beddowsa.
Śledztwo było w toku, a Beddows poszukiwany w celu złożenia wyjaśnień.
Franz poprosił o możliwość skorzystania z telefonu i zadzwonił do redakcji The London Herald i spytał, czy mają zdjęcia owego Mehmeta Makryata. Znajomy reporter, którego Franz znał przelotnie, niejaki Atkinson powiedział mu, że co prawda nie mają takiego zdjęcia, ale zasugerował, że być może Scotland Yard ma.

Niestety Franz spędził już za dużo czasu poza domem i wizytę u inspektora Fleminga zajmującego się sprawą morderstw był zmuszony zostawić na później.

Wrócił akurat na czas by przywitać gości na małej naradzie. Wszyscy zastanawiali się nad tajemniczą treścią liściku od profesora.
- Zdecydowanie powinniśmy pójść na spotkanie, ale nie wszyscy. Skoro dom profesora został spalony, a on obawia się, że możemy być śledzeni powinniśmy zachować ostrożność. Sądzę że ja i George powinniśmy się tego podjąć, a nasze drogie panie powinny tu zostać pod opieką Maurycego.

Pomysł nie spodobał się wszystkim. Szczególnie panie były przeciwne, jednak Franz wspierany przez Georga był na tyle przekonywujący, że wydawało się, iż płeć piękna w końcu pogodziła się ze swoim losem.

Gdy zbliżył się zmierz Ben zamówił taksówkę, a Franz korzystając z ostatnich wolnych chwil zaopatrzył się na wszelki wypadek w rewolwer Webley Mk II Bulldog. Broń niewielką, ale poręczną, którą łatwo było ukryć w kieszeni.
Zamierzał w celu zmylenia ewentualnych obserwatorów zmieniać kilka razy taksówki, by wreszcie o zmierzchu dotrzeć na Cheapside Street 48.
 
Tom Atos jest offline