Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 30-01-2017, 12:18   #21
Kaworu
 
Kaworu's Avatar
 
Reputacja: 2255 Kaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputacjęKaworu ma wspaniałą reputację
Tragedia jednak wisiała na włosku.

Bestia, jakby tylko czekała na błąd lub zawahanie swych ofiar. Zawarczała groźnie, obnażają rząd długich kłów. Jasnym było, że czymkolwiek jest to stworzenie zaraz rzuci się do ataku.


Choć płaszcz nie dawał dostatecznej ochrony przed kąsającym mrozem Eleonor zapomniała o zimnie w jednej sekundzie. Wszystkie, najdrobniejsze nawet, włosy uniosły się na jej ciele i stanęły dęba. Wzrokiem przestraszonej sarny obserwowała, coś co mogło być drapieżnikiem i naprawdę powoli, nie wykonując gwałtownych ruchów zaczęła się cofać.

Pauline prawie się przewróciła, ale na szczęście udało jej się tego uniknąć. Te oczy... czerwone jak krew, należące do jakiegoś zwierza, bestii, a może wręcz potwora z podań, wywołały w niej prawdziwą trwogę. Czyżby należały do wilka? Nie, to niemożliwe, nie w Londynie... więc może zdziczały pies? Ale o takim kolorze oczu? Jedyne, co przychodziło Pauline do głowy, to wilkołak lub wampir w wilczej skórze, prawdziwe monstrum polujące na niewinnych i syczące się ich jeszcze ciepłymi ciałami.

Serce zabiło jej szybciej, a na skórze pojawił się zimny pot. Zrobiła parę kroków w tył, gotowa do ucieczki. Podniosła też drżące jak galareta dłonie i uformowała je w pięści, gotowa by bronić się przed potwornością z mroku, choć miała wielką nadzieję, że nie będzie musiała.

Przełknęła głośno ślinę. Przesunęła się powoli na sam koniec grupy, bojąc się o własne zdrowie i życie.

~*~

Następnego dnia Pauline wybrała się na zakupy. Przede wszysztkim postanowiłak upić sobie rewolwer i amunicję do niego oraz ostry nóż. Nie potrafiła walczyć i wątpiła, by w razie czego bronie takie czyniły większą różnicę, ale czuła się lepiej mając je przy sobie. Udała się także do biblioteki uniwersyteckiej, szukając jakichkolwiek informacji na temat tajemniczego artefaktu o którym wspominał profesor Smith. Nieco niepokoiło ją potrójne zabójstwo jednego człowieka o którym pisało w gazecie, ale nie miała jak się tym zająć, a nawet gdyby, to nie było czasu ani motywacji - nie po tym, jak wielki wpływ na jej psychikę miało ujrzenie stanu, w jakim był Jules.

 

Ostatnio edytowane przez Kaworu : 30-01-2017 o 14:33.
Kaworu jest offline