Wątek: Tacy jak ty 2
Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 05-29-2007, 20:55   #493
geerkoto
 
Reputacja: 3 geerkoto jest na bardzo dobrej drodze
$: 19 415
Czacha
Idąc powoli na dno zaczynam się zastanawiać, nie idzie mi najlepiej sądząc po powtarzaniu się wciąż i wciąż jednego (jednego!) przekleństwa. Mój umysł zaprząta myśl - jak zwiększyć pływalność, tudzież wyporność.
Jeśli chcesz pokonać głowonoga, musisz zostać głowonogiem!
Myśl intensywnie zakuta czacho: jesteś głowonogiem, jesteś głowonogiem.
(kupa odchodów), inaczej trzeba...
Rozluźniam się doszczętnie. Moje ciało przestaje istnieć.
Opadam poddany jedynie sile grawitacji.
Teraz ostrożnie:
Skup się na membrum extremitatis superiori, czy jak to tam nazywali po łacinie górny przeszczep.
Najpierw kościec, ścięgna, mięśnie (przeklęstwo wielce siarczyste)...
siedemnaście paliczków, pięć kości sródręcza, osiem nadgarstka, promieniowa, łokciowa, ramienna, obojczyk i łopatka. Chyba nic nie pominąłem... Ścięgna, kurcze, trochę to komplikuje, przebieg, wymiary... Przypominam sobie ogólny zarys, resztę będę w czasie aktywacji zmieniał na bieżąco, gdy coś będzie "haczyć". Mięśnie. Łolaboga! Biceps, triceps, naramienny, obie warstwy trzech grup "mięcha" przedramienia, byle tylko nie popieprzyć przebiegów i przyczepów, kłąb, kłębik, glistowate, reszty nie trzeba, chyba się uda utrzymać w kupie ręce, choćby samymi więzadłami...
Analogicznie druga łapa... Jak teraz je zaczepić?
Ma działać i (penis)! Unerwienie to pobożna modlitwa, skóra też, wszystko się trzyma na słowo honoru.
By to szlag, muszę sobie dać wypchać łeb czymś lekkim.
Zaczynam wiosłować.
Jestem głoworękim pływakiem, jestem torpedą ogarniętą chęcią mordu...
Jestem jak pływająca czaszka z telekinetycznymi płetwami, jestem świadom swego ciała, jestem hybrydą, łączę w sobie cechy umarłego z żywym, stąpającego z pływającym...
Jam jest Lewiatan!
Teraz już idzie lekko, palce łączy błona, kończyny żyją własnym życiem, kręgosłup zamienia się w ogon.
Jam jest mityczny stwór, władca oceanów!
Rwę naprzód, do góry, świadom nowych doznań, czuję zawirowania wody, te nieuchwytne dla nie-ryby (no może ewentualnie rasowi surferzy z wysp południowych są w stanie konkurować swoimi workami mosznowymi z linią boczną ryby) zmiany gęstości.
Wyskakuję nad powierzchnię, upajam się lotem, niczym delfin.
- I`ll be back... - ryczę.
Nurkuję. Płynę na spotkanie dziesięcionoga.
Gdzie jesteś cip, cip...
Przydałby się sonar...
- Ping! - próbuję naśladować nietoperza.
Odgryzę mu macki, wsadzę w du... w tę trąbkę napędową, atramentem napiszę na czole "gupek", napluję w twarz...
 
__________________
Znowu boli (blog)...
geerkoto jest offline