Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 06-02-2017, 14:40   #18
czajos
 
czajos's Avatar
 
Reputacja: 600 czajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemuczajos to imię znane każdemu
Pauline krzyczała. Najpierw okropnie poraniona twarz profesora Smitha, teraz jego martwy student… i to w bibliotece, miejscu, gdzie zawsze czuła się bezpieczna. Łzy same zaczęły jej płynąć z oczu. Był przy niej Tim, a wkrótce potem pojawił się przy niej George. Niestety, krucha psychika kobiety uspokoiła się dopiero w momencie, gdy Carter odciągnął ją od zwłok i zabrał do samochodu. W czasie gdy jechali do jego domu, Pauline zaczęła się uspokajać, biorąc głębokie wdechy.



Carter przyjął widok ciała z zaskakującym nawet jego samego spokojem. Wciąż było napompowany adrenaliną, a chłód drewnianych oklein Colta w dłoni też pomagał, niestety Panna Macmoor nie miała tego przywileju, widok zaszlachtowanego studenta spadł na nią całkowicie z zaskoczenia i jej psychika bardzo źle to zniosła. Gdy Carter wbiegł do pomieszczenia do którego zaprowadziły go krzyki Pauliny ta pół leżała na plecach wspierając się na łokciach i niezdarnymi ruchami próbując odsunąć się od zwłok. George doskoczył do niej i chwycił ją za ramiona szybkim zerknięciem sprawdzając czy nic jej nie jest, niestety jego gwałtowna reakcja przeraziła wciąż pogrążoną w szoku Paulinę która zaczęła się wyrywać.
- To ja George! - krzyknął stanowczo George wciąż mocno trzymając Paulinę, która słysząc go wzdrygnęła się niczym ryba wyciągnięta na brzeg, na szczęście ten bodziec musiał też częściowo wrócić jej rozum bo jej oczy, w końcu skupiły się w jednym punkcie i przestała się wyrywać. George nie mógł jej tu zostawić, podniósł przyjaciółkę z ziemi i odprowadził ją, niczym bezwolną lalkę, do swojego auta uprzednio nakazując będącemu z nią chłopakowi by dzwonił na policje.

Gdy Paulina siedziała już zamknięta razem z kierowcą Cartera w samochodzie, a Georg poczuł, że ta wytrzyma jakoś to kilka minut bez jego obecności Inżynier wrócił do zwłok. Już wcześniej zauważył, że Paulina wpatrywała się w strzępek materii w dłoni trupa i chciał on zobaczyć co to takiego.

Gdy George czytał zapisane na, jak się później dowiedział, kawałku ludzkiej skóry słowa usłyszał syreny policyjne. Wstał on więc od zwłok i poszedł zabierając razem z sobą Tima by złożyć wyjaśnienia.


- Zabójca… on wie… on wie kim jesteśmy i co robimy… - wyszeptała przerażona, gdy znalazła się w domu George’a i mogła napić się herbaty z miętą. Głos jej drżał.

- Niekoniecznie Paulino, nie koniecznie - odpowiedział spokojnie siedzący w fotelu na przeciwko kobiety George - Pamiętaj, że ten biedny chłopak był uczniem Profesora, ten atak mógł być wymierzony w niego. - powiedział i upił łyk kawy o którą poprosił gdy jego służba przyniosła roztrzęsione damie herbatę. Pokojówkę oczywiście poprosił, by zostawiła ich samych, a samą rozmowę pozwolił rozpocząć Paulinie dopiero, gdy jej kroki zupełnie ucichły.

- Tak czy siak musimy teraz działać bardzo, ale to bardzo ostrożnie i z założeniem, że wiedzą choć jak wspomniałem nie jest to pewne. Ten cały ciąg zdarzeń nie może być przypadkowy. Potrójne zabójstwo, podpalenie domu Profesora i to. - skończył enigmatycznie, nie chcąc przywoływać potwornych wspomnień.

- Znalazłam wiele informacji o tej statuetce, przynajmniej tyle dobrego - Pauline starała się zmienić temat - Mam ze sobą notatki, ale wolę je przekazać wszystkim. Chyba, że bardzo chcesz się im przyjrzeć tu i teraz? Wybacz, być może jestem głupiutka, ale nie chciałabym, żeby inni pomyśleli, że Ciebie faworyzuję… tak, jestem głupia. Wybacz.

Carter nie rozumiał toku myślenia Pauliny, ale w takim stanie jakim była, potrafił wybaczyć jej bardzo wiele.
- Poczekam jeżeli tak chcesz, ale opowiedz mi tylko ogólnie co znalazłaś, proszę. Może rozjaśni to trochę otaczającą to zdarzenie tajemnice. -

- Hm… statuetka została nazwana od maga, który pił krew. Podobno - choć sądze, że to przesąd - nie da się jej zniszczyć ze względu na “mistyczną moc” którą posiada. Dlatego ludzie rozszczepili ją na części i umieścili w różnych krańcach Europy. Jest bardzo stara, być może tak stara jak Babilon. Podobno przedstawia samego diabła. Ah, i ma być narzędziem czarnej magii. Nie chce mi się w to wierzyć, ale nasi podpalacze i mordercy z pewnością dają temu wiarę. To chyba wszystkie ważniejsze informacje które wynalazłam. Jeśli o czymś zapomniałam - a nie wydaje mi się, żebym teraz myślała trzeźwo - to znajdziesz wszystko w moich notatkach.

Carter słuchał Pauliny z niepodzielną uwagą i wyrazem śmiertelnej powagi na twarzy, a gdy ta skończyła mówić i widząc, że rozważania w tym temacie zdają się uspokajać jej skołatane nerwy postanowił jeszcze trochę ją wypytać.
- To informacje ze zbioru ksiąg czy jednej pozycji ? I powiedz mi jeszcze proszę w jakim były języku bądź z jakiego je przetłumaczono. -
- Zbiór pozycji, naprawdę dużo tego było. Głównie po łacinie, ślad Simulacrum jako całości urywa się gdzieś w średniowieczu. Inkwizycja zadbała o to, by zostało dobrze ukryte. Zbyt wiele tego, by wymienić tu każdą książkę, musiałam przegrzebać chyba pół biblioteki by to wszystko wynaleźć.

Carter naciskał Paulinę jeszcze przez chwilę by odciągnąć jej myśli od strasznych obrazów, a następnie, widząc, że ta jest potwornie zmęczona wrażeniami popołudnia zaproponował jej nocleg w jednym ze swoich pokoi gościnnych. Panna Macmoor przyjęła zaproszenie i odprowadzona przez gospodarza i służbę udała się do komnat.

Carter siedział w salonie z przyniesionym przez służkę telefonem i zabrał się do pracy. Na początku próbował skontaktować się z Franzem u którego przebywała Eleonore i Rita, jak dowiedział się dzięki rozmowie z jej lokajem, by podzielić się z nimi wstrząsającymi wieściami. Niestety nie byli oni aktualnie na terenie rezydencji więc ta próba spełzła na niczym, pozostawił więc on wiadomość dla lokaja Fotografa i zadzwonił do hotelu w którym zatrzymał się Zamoyski i poprosił go o spotkanie u siebie.



Kolejne godziny Carter poświęcił analizując notatki Pauliny i czekając na odpowiedź od Franza, ta jednak nie nadchodziła. Koło godziny dziewiętnastej zadzwonił po raz kolejny i usłyszawszy od służby kolegi, że ani on ani Panie nie wrócili jeszcze do domu, przejął się nie na żarty. Nie pozostało mu jednak nic innego jak czekać, jeżeli miał mieć nadzieje na jakikolwiek kontakt od tej trójki to tylko tutaj. Siedział on więc w fotelu wpatrując się w namiętnie w telefon spoczywający na jego kolanach jakoby chciał siłą woli zmusić Franza i Panie by oddzwonili.
 
__________________
Nowa sesja dark sci-fi w planach zapraszam do sondy
czajos jest offline