Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 15-02-2017, 19:32   #30
Lunatyczka
 
Lunatyczka's Avatar
 
Reputacja: 8310 Lunatyczka ma wspaniałą reputacjęLunatyczka ma wspaniałą reputacjęLunatyczka ma wspaniałą reputacjęLunatyczka ma wspaniałą reputacjęLunatyczka ma wspaniałą reputacjęLunatyczka ma wspaniałą reputacjęLunatyczka ma wspaniałą reputacjęLunatyczka ma wspaniałą reputacjęLunatyczka ma wspaniałą reputacjęLunatyczka ma wspaniałą reputacjęLunatyczka ma wspaniałą reputację
Gdy wsiadła do taksówki i zostawiła siedzibę Hermetycznego Zakonu Białego Brzasku za sobą odetchnęła. Był to pełen ulgi oddech. Informacje, które zdobyła były szczątkowe i niewiele wnosiły do śledztwa. W zasadzie nie naświetliły nic i nie rozwiązywały wątpliwości, ale wiedzieli o co toczy się gra. Jeśli nie tylko Turcy szukali przeklętego posągu, to nie mogło to oznaczać nic dobrego. Sprawa była dużo poważniejsza, niż wydawała się na początku. Żółte światła latarni rozświetlały otulone mrokiem i śniegiem ulice Londynu, a Eleonor obserwowała mijane domy i spieszących do domu ludzi z umiarkowanym zainteresowaniem, myślami będąc gdzieś zupełnie indziej. Analizowała całą sytuację. Umieszczała zebrane informację do odpowiednich przegródek w głowie i próbowała połączyć, to co działo się w Londynie, w jakąś logiczną całość. Niestety. Im dłużej nad tym myślała, tym mniej logiczne rozwiązania przychodziły jej do głowy. Lubiła łamigłówki i zagadki, ale jeśli wygraną miało być ocalenie życia, a potencjalnie nawet wielu istnień, przestawało to być niewinną zabawą. To była gra, a nawet GRA, a ona nie mogła jeszcze zdecydować, jaką pozycję na planszy zajmuję ona i grupa jej przyjaciół. Byli figurami czy zwykłymi pionkami, które można poświęcić dla dobra sprawy? Ponure myśli tak bardzo ją pochłonęły, że nawet nie zorientowała się kiedy dotarła na miejsce.




Z samego rana Eleonor wysłała list do swojej posiadłości skierowany do jej osobistej pokojówki, zawierający listę ubrań i rzeczy, które Lady Howard chciałaby zabrać ze sobą w podróż Orient Expressem. Anna, która pozostała w Oxfordzie bez problemu powinna skompletować rzeczy z listy, a później zadbać o ich doręczenie do domu Franza von Meran'a. Uprzedziła również Bena o swoim zamiarze i poinformowała, że jej bagaż przyjedzie własnie tutaj i prosi o nie rozpakowywanie go, aby ten był gotowy, gdyby musieli natychmiast wyruszyć.

Po śniadaniu wraz z Ritą miały dowiedzieć się czegoś na temat rodziny Alexis i ich majątku. Niestety poprwadziło to trochę w ślepy zaułek, choć Eleonor uświadomiła coś sobie. To niemal ja przeraziło. W tym całym stresie zupełnie zapomniała o tym, nie połączyła naziwska z twarzą i nie skojarzyła, że dokładnie wie kim jest Pan Alexis. Przez krótką chwilę była na siebie wściekła, na szczęście jednak nie straciły całego dnia na poszukiwaniach i było dostatecznie wcześnie, by obi, wraz z Ritą poszukały czegoś w bibliotece. Lady Howard zupełnie nie podobało się, że kolejnych dwóch okultystów parających się czarną magią jest zamieszanych w całą sprawę. reszta towarzystwa mogła być zupełnie niewzruszona tym faktem i uważać to za dyrdymały i brednie, ale Eleonor miała pełną świadomość niebezpieczeństwa jakie niosło ze sobą zadawanie się z podobnymi osobami. Podzielenie się swoimi przeżyciami z Franzem było dla niej wystarczająco kłopotliwe, a co dopiero przyznawanie się przed Georgem, Pauliną czy hrabią Zamoyskim, których wszak nie znała tak dobrze i z którymi nie łączyła ją tak długa historia jak z Austriakiem. Oczywiście mogła podzielić się tym z Ritą, ale lekko duszność i frywolność Rity była tym, co odciągało Eleonor od podobnych pomysłów. Nie umiała rozmawiać z panną Carter na poważne tematy, tak samo, jak nie chciała psuć jej humoru. Dlatego za stosowane uznała, że straszenie przyjaciół rewelacjami na temat czarnej magii, okultyzmu i potencjalnych niebezpieczeństw związanych z owymi zagadnieniami, nie jest jeszcze konieczne, a co więcej mogłoby przynieść więcej szkody dla samej Eleonor, niż pożytku dla wszystkich. Dlatego też postanowiła milczeć.

Tego samego dnia popołudniu spotkali się w posiadłości sir Cartera. Wymieniwszy się informacjami, które zdobyli, zaplanowali kolejny poranek , a Eleonor zaoferowała się, że pomoże Franzowi i uda się z nim nazajutrz do Londyńskiego Stowarzyszenia Miłośników Kolei. Czuła, że kobieta przy jego boku może zdziałać więcej, jeśli będą musieli przekonać, któregoś z członków stowarzyszenia, do rozsupłania języka.
W domu pana Butlera wszystko poszło zaskakująco gładko i Lady Howard nie mogła się nadziwić, jak łatwo uzyskali informację, a co więcej wypożyczyli nieszczęsny model kolei. Dodatkowo dostali zaproszenie na wykład dotyczący między innymi sławnego Orient Expressu. Lady Howard nie była jednak pewna czy mają, aż dwa dni, które mogliby poświęcić na czekanie, a swoimi obawami podzieliła się z Franzem.
- Na zachód też może być, choć koniec świata brzmi jak przygoda, nie sądzisz? - ciepły uśmiech wymalował się na wargach Lady Howard gdy z ukosa popatrzyła na przyjaciela.
- Nie wiem jednak Franz, czy dwa dni zwłoki to niezbyt wiele w obecnej sytuacji. Będziemy chyba musieli Orient Express poznać już w praktyce.
Trzymając Austriaka pod ramię wyszli na mróz i zgodnie z planem van Merana mieli udać się na West End.
 
Lunatyczka jest offline