| Elaraldur Bard usiadł elegancko, acz wystarczająco wygodnie na ozdabianym krześle. Przywitał się z uszanowaniem z otaczającymi go gośćmi uśmiechając się przyjemnie. Zdawał sobie sprawę, że jak zwykle roztaczał wokół siebie aurę podziwu i ogromnego zainteresowania swą osobą. Do siedzącego obok elfa odezwał się z dużym szacunkiem, witając go w jego własnym języku. Elaraldur sam był po ćwierci słonecznym elfem, wychowanym przez elfiego dziadka w zwyczaju tej rasy, toteż był bardzo rad z takiego spotkania.
Jednak w tej chwili nie mógł się rozluźnić. Pamiętał o jego dokładnym zadaniu tutaj, na dworze w Suzail. Zaklęcia, które rzucił na siebie przed uroczystością wyostrzyły jego zmysły i przy odpowiednim skupieniu był w stanie usłyszeć nawet najcichszą rozmowę prowadzoną przy innym stole. Nałożył sobie porcję dzikiej gęsi, obserwując wszystkich wokół. Dwór tutaj nie różnił się bardzo od elit Wrót Baldura, do których przywykł, urozmaicali go jednak liczni goście, tak różnorodni i interesujący, że sam z chęcią spędziłby i dekadzień na poznawaniu tych wszystkich indywidualności.
Czuł też na sobie wzrok wielu. Poprawił swój bordowy dublet i pogładził futerał z lutnią. Przyzwyczajony był do ciągłego bycia obserwowanym, zwłaszcza na takich uroczystościach. Jego osoba o delikatnych, prawie elfich, dostojnych rysach twarzy i ubrana zawsze w nienagannym stylu, zawsze ściągała wzrok zaciekawionych mężczyzn i zalotne spojrzenia młodych niewiast. A takich było tu co niemiara. Bard patrzył na piękne, jak i te jedynie upiększone damy. Niektóre nawet dały się złapać na niezbyt dyskretnym wgapianiu się w niego, a napotykając wzrok Elaraldura, spuszczały oczy chichocząc zalotnie. Niektóre przypominały trochę Saulvinię, za którą tak tęsknił, przywołując wraz z nią swoją młodość i wspólne występy w całych Wrotach. Jedna z młodych dam była szczególnie do niej podobna. Elaraldurowi aż głupio było, gdy oddając mu spojrzenie ujrzała jego otępiały, zamyślony wyraz twarzy. Ta jedynie widząc jego afekt uśmiechnęła się słodko i szeroko. On odwrócił wzrok, nie romansu tutaj szukał.
Wyciągnął z kieszeni kartkę z jego deklamacją do Suzial i Księcia, którą napisał wcześniej będąc chwile sam w pokoju. Sądził, że dobre wrażenie zrobi ta krótka przemowa przy akompaniamencie lutni, lub lekkim wykorzystaniu magii. Nauczył się już jej na pamięć, jednak czuł lekkie zdenerwowanie występem, który miał nastąpić niebawem. Miał nadzieję, że po jego koncercie, będzie więcej okazji na zapoznanie się z gośćmi i usłyszenie interesujących rozmów. Szczególnie zależało mu na wywarciu dobrego wrażenia na Księciu i rodzinie królewskiej, którzy bardziej otworzyliby się na niego. Taka okazja nie mogłaby się zmarnować.
Wychwycił z pomocą wyostrzonego słuchu kilka rozmów wyższej arystokracji i księcia, jednak chyba nikt nie napoczął jeszcze tematów, o które by mu chodziło. Oddał się więc z lżejszym sercem ucztowaniu. Nalał kielich wykwintnego wina i wdał się w rozmowę z siedzącym obok elfem. Gdy rozmawiał na tematy artystyczne i związane z muzyką, w których, jak się spodziewał Elaraldur, elf dobrze się obracał, kilka razy jeszcze udało mu się złapać wzrok nieznajomej piwnookiej damy, która teraz niemalże napastowała go wzrokiem. Nie mógł tego zignorować i słuchając wywodów elfa odpowiadał jej spojrzeniem. Stwierdziwszy po pewnym czasie, że nie do końca stosowne będzie rozmawianie przy gościach zewsząd w elfim języku, rozpoczął dyskusję z hrabianką obok. Choć nie miała do powiedzenia niczego, co mogłoby interesować młodego barda, udawał on zaciekawienie tak umiejętnie, że nawet go polubiła. Nie spotykał zresztą osób, które by go nie polubiły.
Tak rozmawiając i od czasu do czasu zerkając na niewiasty z dworu, Elaraldur czekał na czas swego występu.
Ostatnio edytowane przez Elaraldur : 06-01-2007 o 23:48.
|