Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 05-07-2017, 17:08   #4
Leoncoeur
 
Leoncoeur's Avatar
 
Reputacja: 11391 Leoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputację
Szanse na zgon w widełkach od 0,15% do 3% będące wypadkową szacunków pani kapral nie wyglądały wstrząsająco. Niemniej gdyby jakimś cudem to zasilanie wróciło, to już liczby "30-60%" przestawały pozwalać o sytuacji jako 'niezła'. Myśli te osłabiły euforię Cotisa.
A był nią przepełniony od palców stóp po czubek uszu.

Sama szansa jaką mu dano poprzez włączenie w zespół SRSV, była czymś niewiarygodnym, a teraz okazało się, że zamiast 'pustego' rejsu zwiadowczego trafili na Arkę.
Na Arkę!
Dla Ljunida było to uczucie nawet porównywalne z ewentualnym odkryciem planety na której panowałyby warunki umożliwiające życie. Badanie próbek, fauny, flory, składu geologicznego i innych kwestii dawałyby radość odkrywcy i większe perspektywy dla rodaków z "Przeznaczenia", ale z drugiej strony od ludzi żyjących tu, na "Nadziei" mogli dostać wiele odkryć naukowo-technicznych, jakie zostały wypracowane tu przez pokolenia. Chłopak aż cieszył się, że porucznik Rivers zakazał zdejmować hełmy, bo wypieki na twarzy i prawie świecące się z euforii oczy mogły być źródłem docinków starszych kolegów. Cotis i tak był nieśmiały i czuł się niepewnie w grupie starszych specjalistów i weteranów, spuścił wzrok na odpalonego datapada wywalając takie myśli z głowy.

Myśli o ich szczęściu znalezienia "Hope" nie potrafiły przykryć pewnego dziwnego wrażenia, coś nie dawało mu spokoju i czuł się dziwnie gdy tak stali tu w arce bez zasilania i żywej duszy w zasięgu wzroku.
I do tego te 30-60%...

- Ehm. Ja... - zaczął jak to zwykle mając problemy z tym. Gdy walczyły ze sobą dwa Cotisy: jeden co chciał powiedzieć coś co może pomóc i drugi co bał się zrobić z siebie durnia, oraz miał opory z wcinaniem się w rozmowy starszych. - Pani Cesko, to znaczy pani kapral. Czy nie lepiej odciąć windę od zasilania? Zniwelujemy tym szanse na rąbnięcie w nas windą jakby wróciło, a w razie czego można przywrócić podpięcie do systemu, albo... są przecież inne windy.
Ljunid był rosły i dobrze zbudowany, ale w takich chwilach niepewności jakby zapadał się w sobie.
- Tak głupio byłoby oberwać w szybie... - dodał jakby się tłumaczył czemu zabrał głos.
 
__________________
"Soft kitty, warm kitty, little ball of fur...
Happy kitty, creepy kitty, pur, pur, pur."

"za (...) działanie na szkodę forum, trzęsienie ziemi, gradobicie i koklusz!"
Leoncoeur jest offline