Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 13-07-2017, 11:40   #102
Tom Atos
 
Tom Atos's Avatar
 
Reputacja: 4360 Tom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputacjęTom Atos ma wspaniałą reputację
Wyobraźnia potrafi człowiekowi płatać figle. Choć nie zauważył, by ich ktoś śledził cały czas, gdy jechali paryską taksówką, miał nieprzyjemne uczucie, że jest śledzony.

Paryska taksówka. Franz odwrócił wzrok od mijanych przedmieści Paryża. Taki taksówkami Francuzi dowozili żołnierzy na front podczas Wielkiej Wojny. Może nawet ich kierowca to robił, a może i gnił w okopach, gdy Franz siedział w niewoli u Włochów. A nawet może i wkrótce będzie to robił, jeśli awantura w Zagłębiu Ruhry nie rozejdzie się po kościach. Na razie Niemcy są za słabe, a o Austrii to szkoda gadać, ale za dekadę, czy dwie w Europie może być powtórka Verdun, czy Sommy.

Zabrał niewiele rzeczy w podróż, ale jedną z nich była książka młodej początkującej pisarki Agathy Christie „Tajemnicza historia w Styles”. Na szczęście sprzedawca miał wersję angielską i Franz mógł umilić sobie, a także Eleonor podróż czytając na głos lekturę. Dla rozbawienia towarzyszki podróż czytał nawet zmieniając głos i starając się parodiować popularne słuchowiska radiowe. Niestety ciasna taksówka nie dawała wiele możliwości w prezentacji efektów dźwiękowych, ale stukanie, skrzypienie, czy piszczenie można było od biedy osiągnąć. To przynajmniej urozmaiciło im podróż do stolicy Burgundii skąd ruszyli już koleją z nieporównanie większym komfortem.
Franz się nie skarżył, ale krzyż zaczął mu dolegać od siedzenia w automobilu. Zatem do Lozanny dotarł w lepszej kondycji. Niestety najwyraźniej dotarli tam przed Ritą i Pauliną, co go mocno zaniepokoiło. Coś musiało się stać po drodze z dziewczynami. Wyglądało na to, że oni piersi dotrą do Wellingtona i to bez ramienia.

Jednak sprawa nie była taka prosta. Sklep na Rue St. Etienne 50 był zamknięty.

Franz wyciągnął papierosa i zapalił go powoli ciesząc się ciepłem płomienia zapałki. Zupełnie jak dziewczynka w bajce Andersena.
- Co robimy? Popytamy sąsiadów, czy powtórzymy manewr ze sklepu Mehmeta?
Spojrzał z ukosa na towarzyszkę uśmiechając się lekko.
- Spróbuję Cię osłonić. Masz jeszcze tą szpilkę od włosów?
Spytał rozglądając się po uliczce. Aura nie zachęcała do spacerów. I bardzo dobrze. Przynajmniej raz psia pogoda mogła się na coś przydać.
 
Tom Atos jest offline